Szukaj na tym blogu

wtorek, 28 sierpnia 2012

" Dlaczego jestem chrześcijaninem? " Analogia

 
Ostatnio wpadła mi do rąk broszurka po tytułem " Dlaczego jestem Chrześcijaninem? " wyznania katolickiego, rekomendowana także przez portal jedynyzbawiciel.pl. Przeczytałem ją z dużą uwagą i doszedłem do wniosku. Tekst, opinie i poglądy zawarte w tej broszurce w zupełności odbierają autonomię myślenia człowieka.




 Treść tej broszurki nie pozostawia miejsca na uczucia i refleksje czytelnika, ale z góry je narzuca, a wręcz manipuluje. Próbuje zasiać zwątpienie, a zaraz potem na nie odpowiedzieć w dość bezprecendsowy sposób, którego nie da się zakwestionować.
Chciałbym zacytować kilka zdań z tej broszurki i przedstawić absurd tychże poglądów, oraz brak logiki i siłę manipulacji skierowaną na słabych, naiwnych i zagubionych ludzi. Nawiasem mówiąc, broszurka niewiele różni się formatem od broszurek świadków Jehowy.

1) " [...]Jednak pewnego dnia zacząłem zastanawiać się, dlaczego jestem chrześcijaninem. Odpowiedź na to pytanie wydawała się prosta i oczywista - jestem chrześcijaninem, bo moi rodzice są chrześcijaninami, dziadkowie też, sąsiedzi i znajomi również. "

Osobiście, mimo przyjętego chrztu, komuni świętej i bierzmowania, w sercu nie uważam się za chrześcijanina. Nadal mocno wierzę w Boga, ale przed laty byłem zbyt młody i głupi, by dokonać wyboru. Chrzest, komunię i bierzmowanie, a wszczególności dwa pierwsze obrządki religijne były decyzją, ale poza moją kontrolą. Nie miałem wtedy szczegółowej wiedzy teologicznej, wiedzy na temat dogmatu religijnego oraz doktryn. Formalnie oczywiście jestem chrześcijaniem, tak jak wielu ludzi. Ale nie zadaję sobie trudu apostazji ( oficjalne - formalne wykluczenie z kościoła i wyznania religijnego ), bo papierek mówiący, że oficjalnie figuruję w statystyce krajowej jako chrześcijanin, nic dla mnie nie znaczy. Poza tym powszechnie wiadomo, że to walka z wiatrakami i kościoły utrudniają to na wszelkie sposoby.
Dziś już wiem, że warto iść za głosem własnego serca, a nie za głosem tłumu. Kościół błędnie zakłada, że apostazja to bunt przeciw Bogu. Ale to własnie kroczenie za głosem serca oznacza iść w świetle Boga. Kościół odciąga ludzi od tych zamiarów, zmyślono postać diabła, szatana który rzekomo kusi, namawia do indywidualnej drogi, która jest tak naprawdę drogą indywiduacji, droga rozwoju duchowego. A diabeł to maskotka kościoła.

2) " Zrozumiałem, że gdy Go poznam, będe mógł służyć Mu z radościa i bez lęku. "

Dziś, na drodze ku rozwojowi duchowemu - co umozliwiło mi porzucenie dogmatu i doktryn chrześcijańskich - wiem, ze to nie człowiek ma służyć Bogu, ale Bóg człowiekowi. Bóg służy pomocą, wsparciem, miłością i otuchą. Tak naprawdę pozbyłem się lęku, porzucając chrześcijaństwo, gdyż właśnie to wyznanie wpaja poczucie winy i lęk przed Bogiem.

3) " W dzisiejszym świecie panują rózne opinie na temat Boga, często bardzo krzywdzące i subiektywne. A ja chciałem dotrzeć do prawdy o Bogu. Gdzie miałem jej szukać, aby Go najlepiej poznać? Do jakiego źródła miałem się udać? Doszedłem do wniosku, że naljepszym źródłem objawienia Boga będzie pismo św. "

Najlepszm źródłem poznania Boga, jest własna Jaźń.

 
To właśnie subiektywne i subtelne przeżywanie własnej Jaźni prowadzi do poznania i oświecenia po przez rozwój psychiczny i duchowy. Pismo św. tego nieumozliwia, jeśli człowiek chce pójść na łatwiznę, bez trudu i bez wysiłku, czy bez ryzka chce poznać obraz Boga, to pozna....ale tylko fałszywy jego obraz. Zawieży słowom innych, zamiast własnemu głosu serca.
Boga można poznać po przez doświadczenie, refleksje, będac jednoczesnie pewnym, że Bóg to czysta miłość, nic więcej...żadnych doktryn, dogmatów i obrządków religijnych. Nie gniew, nie zakazy i nakazy, nie reprymendy czy potępienie - ale czysta miłość.
Rozmowę z Bogiem można prowadzić osobiście, bez pośredników, twierdzenie mówiące, że " ...nie jestem godzien abyś przyszedł do mnie... " to mostrualna manipulacja kościoła, sposób na popyt ludzi. Odpowiedź Boga na nasze pytania, to własny napisany wiersz który zachwyca, to najzwnioślesza myśl nasza, czy uczucie, nie pismo św. Osobiście za duchowy drogowskaz duchowy traktuję trylogię Donalda Walscha " Rozmowy z Bogiem ". W przeciwieństwie do pisma św., " Rozmowy z Bogiem " nie mają wydźwieku autorytarnego.
 
4) " Wyraźnie byo tam napisane, że jest tylko jeden pośrednik, i że jest nim Jezus Chrystus, który w naturze człowieka poznał potęgę pokus i głębię cierpienia. "
 
Każdy jest wyjątkowym bytem i ma w sobie cząstkę boskości. To osobista Jaźń uprawnia nas do kontaktu z głównym źródłem miłości, jakim jest Bóg. Jezus był nauczycielem, który uświadamiał, pokazywał jacy mamy być wobec siebie. Choćby konsekwentne czczenie miłości bliźniego przez większe rozgłośnie rzymskokatolickie w Polsce, całkowicie pomijając fakt, jak wgląda praktyka miłości bliźniego w wydaniu lokalnym społeczności. Ludzie traktują siebie chłodno, nie tolerują siebie nawzajem, manipulują i oskarżają. Jednak chodzą mimo tego do kościoła, odprawiają różaniec i przyjmują komunię, będąc pewnym, że w oczach Boga te pobożne praktyki są objawem dobroci. Wystarczy pomyśleć, na czym polega ten absurd.
 
5) " Na ziemi Chrystus doświadczył o wiele więcej pokus i trudności niż ktokolwiek z ludzi. "
 
 
Po pierwsze. W pokusach nie ma nic złego, o ile nie prowadzą do krzywd drugiego człowieka. Pokusy to nic innego, jak słabości natury psychologicznej. Poza tym, jak wygląda " miara trudności "?
Czy ktoś ją określił? Czy Jezus brał udział we wojnie? cierpiał na depresję? Czy Jezus był molestowany? moze był maltretowany przez rodziców? był samotny? Szukał pracy przez rok czy dwa? Czy miał pięcioro dzieci i walczył o to, by zapewnić im byt? Czy Jezus zmagał się z chorobą nieuleczalną we wczesnym dzieciństwie?
 
6) " Ostrzegał ( Jezus ) też przed nieznajomością pisma św, która naraża na błędne rozumienie Boga i Jego woli wobez nas."
 
Dziś widać ile w świecie jest wyznań religijnych, ile założono kościołów różnych od siebie wyznań. Nikt nie może mi zagwarantować, że kościół prawosławny jest bardziej wiarygodny od katolickiego lub na odwrót. Że kościół katolicki ma więcej prawdy niż kościół protestancki.
A co z Buddystami? Cz np. Hinduizm? W jednej i drugiej wierze nie obowiązuje pismo św., po prostu go tam nie ma! Co z afrykańskimi plemionami? Indianie? Czy ci wszyscy ludzie są skazani na błądzenie? Odpowiedź brzmi : nie, i wcale pismo św. nie jest potrzebne na drodze indwiduacji, mimo że wielu uważa, iż ci ludzie którzy nie są chrześcijanami, będa potępieni na wieki - nawiasem mówiąc, widać jak na dłoni brak tolerancji chrześcijan. Mają czelność sądzić, że inni spoza wiary chrześcijańskiej, czy apostaci, agnostycy czy ateiści, będą potępieni nawet, jeśli ci ludzie lepiej traktowali innych, więcej ludzi kochali od tych, zwanych chrześcijanami. To nie wyścig, nie chodzi mi o to, kto więcej ludzi kochał, i kto znaczył się wiekszym altruizmem, ale mam dowody na to, że ludzie spoza wiary chrześcijańskiej, mają więcej w sobie tolerancji, mają większe serce, i są mądrzejsi, bo myślą samodzielnie a nie wiecznie cytują pismo.św. Co ze współczesnymi nauczycielami, którzy pokazują nam, czym jest miłość, wiara, oddanie, życie. Świetnie pokazuje i tłumaczy to współczesny nauczyciel Hidnuski Booji.
 
7) " Nie ma w nas samych niczego, czym moglibyśmy się skutecznie pochwalić przed Bogiem, i nieczego, co mogłoby nas wywyższyć [...] Nasze dobre uczynki nas nie zbawią, ponieważ zbawienie jest bożym darem przyjmowanym przez wiarę.[...] Tylko On nie popełnił żadnego grzechu. "
 
Twierdzenie, że nie ma w nas samych niczego, czym moglibyśmy się pochwalić przed Bogiem, jest ignorancją samej boskości, którą posiada każdy człowiek. Rozwój psychiczny czy duchowy prowadzi do ewolucji uzdolnień, rozwoju talentów i lepszych cech charakteru. adość z rozwiniętego talenu, może być to gra na fortepianie, daje mozliwość pochwalenia się grą przed Bogiem. On wtedy też się raduje z tej muzyki, cieszy Go że człowiek wykorzystał dany mu talent czy dar. I to wcale nie prowadzi do wywyższania się ale wyjątkowości.
Dobre uczynki mają wielkieznaczenie dla Boga, gdyż zbliżają one do siebie ludzi. Dobre uczynki rodzą przyjaźń, miłość i pokój. Bóg może rozliczać nas jedynie z tego, ilu ludzi kochaliśmy.
Nie ma czegoś takiego jak zbawienie, gdyż każdy po smierci idzie do nieba, od razu. Niebo można by rozumieć jako inny wymiar życia. Zanim jednak to nastąpi, życie na ziemi polega na popełnianiu błędów, po to tu jesteśmy. I nikt nie będzie nas rozliczał z tych błędów ( grzechów ). Tak naprawdę nikt nie popełnił żadnego grzechu, jedynie błąd, który ma swoje konsekwencje tu na ziemi.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz