Szukaj na tym blogu

wtorek, 27 grudnia 2011

Innowacja w Braku kreatywnosci - reklama perfum - SHITT Copywriterów

 



Rzadko spotyka się reklamę drogich perfum, która mogłaby namówić właśnie do tego, by kupić perfum tej marki, a nie innej.

Co należałoby zrobić, by perfum danej marki mógł być w uznaniu widza odbierającego przekaz medialny, za number ONE?

Otóż nic.

Idąc do dobrej perfumerii, czy ktoś kieruje się reklamą? Czy wybierając markę danego zapachu sugerujesz się ceną? Chyba tak, właśnie to cena ma wpływ na świadomy wybór klienta. W drugiej kolejności to cena.
Więc, jakie ma znaczenie reklama? Często wkurza, więc kojarzona jest z emocjami. Wkurza, bo jest emitowana w przerwach, w czasie gdy oglądamy film, nasz ulubiony film.
Wkurza czasami również dlatego, że jest emitowana dość często. Widzisz tę reklamę po raz setny pod koniec tygodnia, i przeklinasz nie zarząd TV ( który doszedł do wniosku dość frasobliwego, iż częsta emisja programuje podświadomość odbiorcy ). Ale przeklinasz tego, kto wymyślił tę reklamę.

Małe porównanie :

planujesz urlop w wakacje w Łebie, czy w trójmieście...oglądasz pogodę, a pogodynka przekonuje, że pogoda w tygodniu ( akurat zaplanowany na Twój urlop ) będzie wymarzona tak...więc masz pewność. Jedziesz, jesteś na miejscu, i na drugi dzień...pada, pada przez cały Twój urlop!
Więc nie wychodzisz z kurortu

i kogo przeklinasz? Pogodynkę, ducha winnemu, która wcale nie ma żadnych kwalifikacji, do tego, by przewidywać pogodę.

Wyzwanie dla kreatywnego, by stworzyć dobrą reklamę, jest spore. Ale nie niemożliwe. Więc moje " nic " jest myśleniem a raczej jego brakiem pewnych kreatywnych.

Reklamy perfum są do

a właściwie to kreatywni.

Perfumy działają na zmysły i to jest niekwestionowane, lecz nie można pokazywać tego ludziom w reklamach! To przekaz skazany na porażkę.
ZAPACH > ZMYSŁY
REKLAMA > EMOCJE

Reklama ma nas skusić, gdy wchodzisz do perfumerii, w głowie umysł podświadomy podsyła Tobie reklamę, która Ciebie zaintrygowała. Czy widząc reklamę, w której facet wychodzi z budynku, schodzi po schodach mijając rzesze pięknych panien, czujesz że możesz to mieć w realiach? Czy twoje powodzenie zależy od zapachu? Czy może od ubioru, pewności siebie, czy masz to konkretnie gdzieś?
Prawdopodobnie ta reklama nie skieruje nikogo w pierwszej kolejności, w markecie czy perfumerii, do półki z marką tych perfum, które reklamował jakiś żenujący facet, który mrużył oczy jak przy orgazmie.

Już czuje się gejem
STOP tej głupocie, braku kreatywności totalnej. I pomyśleć, że copywriterzy tego kalibru, zarabiają w ogóle jakieś dolce.
Reklama ma działać przy Twoim wyborze,
wchodzisz do perfumerii, i utożsamiasz się z marką danych perfum, a raczej z reklamą którą widziałeś. Potem cena, aż w końcu na samym, zapach. Mam gdzieś, czy za moim zapachem będzie piszczał wianuszek pięknych female. Dobrze wiesz, że możesz mieć każdą pannę pachnąc nawet proszkiem do prania.

Więc reklama ma powodować, byś utożsamiał się z tym zapachem.





Przykład mojego scenariusza :

Kamera pokazuje sportowy mały samolot w locie ponad chmurami, w samolocie drzwi otwarte, a w nich stoi mężczyzna. Włosy mu się jeżą na głowie, to wyczyn ekstremalny przecież. Czyli odwaga, męskość, prawdziwa JAZDA W CHMURACH. I w końcu facet ten skacze w dół, nie otwierając swojego spadochronu od razu...kamera pokazuje w zbliżeniu jak włosy mu się jeżą na ramionach, źrenice powiększają, adrenalina płynie w żyłach i wali wprost do serca z mózgu ( to również pokazuje animacja ) tak jak w reklamach oleju silnikowego....
...i cała scena w chmurach przechodzi to ekskluzywnej restauracji lub/albo do zwykłego baru, by klient nawet biedny mógł się utożsamić z tym zapachem i uzbierać po przez ciułanie kasy, na ten zapach, właśnie tej marki.
Przy stoliku siedzi dama, i czeka na faceta, który wchodzi właśnie drzwiami do baru. Mija jedną pannę w drzwiach. Jego zapach uderza w jej nozdrza, i jeżą się na niej włosy.
Facet siada przy stoliku, bar zamienia się w ekskluzywną restaurację, ona się uśmiecha i w ułamku sekundy uderza w nią ten zapach. Źrenice jej powiększają się, ( animacja pokazuje jak jej mózg produkuje 100% adrenaliny, która płynie tętnicami/czy żyłami wprost do jej serca, kamera pokazuje jak włoski jej jeżą się na przedramieniu jednym.

Krótko mówiąc, poczuła totalne " extreme " męskiej natury, bo takoż pokazuje ta reklama. Jej ciało reaguje tak, jak podczas seksu, lecz tego ma się domyślić odbiorca. Pole do budowania scen konkretnych zapachów jest nieograniczone, nie musi to być sport, może być komedia, mocna scena w roli mężczyzny, łagodna w roli kobiety - i tu również w scenie damskiego zapachu można wykorzystać sport, charakter kobiety, urok, czułość, spontaniczność, szaleństwo, twórczość, pasję, i zupełnie wyeliminować z reklamy gołe dupy, typowy seksizm, nie eliminując jednak seksapilu do końca, a wyciągając na wierzch kobiecość...powtarzam, kobiecość, a nie przedmiotowość.

OBNAŻONA SEKSUALNOŚĆ > w > kobiecy urok, czar > > nieobnażony seksapil >>! klasa ( nada kobiecie klasę )


To co ukryte, kręci!! Więc wykorzystajmy niewidoczne do zbudowania reklamy damskich marek perfum. Jeśli kobieta ma gołe nogi, mini prawie do samej dupy, to jej zapach sprawi, że facet " dojdzie " już po 3 minutach w swoich portkach. Lecz ten zapach ma sprawić, by ten facet miał " dojść " po 1 minucie !!!
Bynajmniej tak ma myśleć kobieta przy wyborze marki perfum, z którą się utożsami po reklamie. Interpretacja kobiety jest takowa, skoro facet może dojść " w niej " tak szybko, to i dojdzie do niej najszybciej, łamiąc sobie nogi w dyskotece, gdy ta minie go w tłumie, a ten zdezorientowany będzie szukał...a jego kompasem będzie jej zapach.
teraz rozumiesz ?? ;)
 

piątek, 23 grudnia 2011

-" Szukaj aż znajdziesz "- Prawda i Fałsz ( psychoanaliza wiary Chrześcijańskiej )



Zacznę szybko i bez ceregieli, na pierwszy plan kościół.





Kościół obstaje przy tej śmiesznej idei piekła i nieba. Do nieba idziesz, gdy jesteś dobry, ludzie wierzą w pewne dogmaty i tak dalej. Do piekła natomiast, jeśli nie wykonałeś tego, co ludzie uważają za słuszne. Doprawdy, gdy się to przeanalizuje, nic się w tym nie klei.
Ludzie związani z kościołem mają ograniczone umysły..., 

..i nie można się z nimi wznieść ponad pewien punkt. Wydaje im się, że zjedli wszystkie rozumy. Uważają, że jeśli przeczyta się biblię od deski do deski, to już ma się całą wiedzę w małym palcu. Poza tym nie potrafią zaakceptować niczego innego, nie mówiąc już o tym, że, choć wszyscy twierdzą, iż przyjmują słowa zawarte w biblii, to tylko niewielu ją czytuje.
W biblii....   

...oczywiście jest wiele prawdy, wiele dobroci, choćby w prostych naukach Jezusa. Rzecz w tym, że chrześcijanie starają się zawęzić wszystko, próbują z prostych prawd Jezusa wyciągnąć wiele skomplikowanych przesłanek.Od wieków starają się zaciemnić je tak bardzo, że przestają one mieć cokolwiek wspólnego z Jezusem.
Czytanie biblii nosi w sobie zbyt dużo ryzyko, jest pewien rozdźwięk między prawdą a fikcją, którą dopisał sobie kościół, mając w tym swe własne cele. Kościół chce iść własną drogą . A jeśli ktoś zawierzy kościołowi i przyjmie jego naukę, to stwarza sobie pewne ograniczenia i może zapomnieć o jakimkolwiek rozwoju umysłu czy duszy.

Gdzie nie zdają sobie sprawy z tego, iż wiele rzeczy, w które wierzą ortodoksyjni chrześcijanie, w gruncie rzeczy nie istnieje. Człowiek ma skłonności do gmatwania sprawy. Głosy chrześcijan opowiadają, że różne odłamy chrześcijaństwa muszą się nauczyć, iż ich pogląd na Chrystusa nie jest prawdziwszy niż wyobraźnia rywali. Czy chrześcijaństwo stoi bliżej prawdy niż islam, hinduizm, buddyzm i inne religie na ziemi? Czy istnieje prawda uniwersalna?


We wszystkich organizacjach religijnych, znalazły sobie przystań dobre i szczere dusze.
Na nieszczęście jednak wiele tych istot potrafi wyobrazić sobie prawdę tylko w ograniczonym zakresie. Przyjmują tylko to, o czym są przekonane od dawna. Dla ortodoksyjnych chrześcijan boskie objawienia są zamkniętym rozdziałem. Ich wiedza została objawiona tylko im, i nikomu więcej. Nie zdają sobie sobie sprawy, że wielkich proroków spotkać można w każdym czasie. Ich religie dają im, w ograniczonym zakresie, rodzaj spokoju.
Ich pierwsza lekcja uczy, że należy zapomnieć o swoim " ja ", rozdawać miłość, a ona na pewno wróci. Ludzie ci pragną tkwić w swych przekonaniach.
Chyba można powiedzieć, że żyją w ignorancji. A ignorancja jet ślepotą. 
Nadchodzi nowa era - new age...

 Taaa....

A na serio, nadchodzi jednak czas, gdy każda istota ludzka zaczyna pragnąć szerszej wiedzy. Rozumie się przez to, że rozwój duchowy i umysłowy wykracza poza religijne poglądy. Jedni myślą, że to bunt przeciwko Bogu, czy popadanie w skrajny ateizm - nic z tych rzeczy, nie będziemy się skupiać na fanaberiach ani niewierzących, ani religijnych, nawiasem mówiąc mam na myśli drogę indywiduacji.
Czym jest proces indywiduacji? To rozwój psychiczny, to musi wykraczać poza daną religię, poza kościół.

Ten z kolei zarzuca ludziom rozwijającym się, konkurowanie z Bogiem, nienawiść do kościoła, uważa że ludzie odchodzący od kościoła a nawet chrześcijaństwa są zagubieni, wciąż szukający sensu życia - który można znaleźć de facto zdaniem kościoła w naukach Chrystusa. I ok, Chrystus to jedno, a religia to drugie, i wcale nie trzeba chlipać w kościele przy tych smętnych pieśniach, które hipnotyzują ludzkie i słabe umysły. Nie trzeba podzielać teologii i poddawać się demagogii kościoła, jakbyśmy sami nie wiedzieli co dla nas najlepsze. 
Egoizm kościoła nie zna granic, głosząc iż Chrystus zbawił cały świat. Kościół katolicki odrzuca hinduizm, buddyzm itd., ignorując innych światowych nauczycieli np. Buddę, który nikogo nie zbawił, a wręcz nawoływał by wyzwalać się z cierpienia.

Jezusa zaś zajmował tylko duch, przezwyciężenie ciała, poddawanie się wszystkiemu, poświęcanie wszystkiego, co konieczne, gdyż rzeczy materialne nie prowadzą do Boga, ( Ale są od Boga ) tylko ludzie skupiają się nie na tym co trzeba. I tak Jezus pojawił się po śmierci, dał ludziom świadectwo i założył religię, lecz nie przyszedł po to, by zakładać religię, którą świat wyznaje nadal.
 Gdyby nie zmartwychwstał, nie byłoby wiary chrześcijańskiej. Jestem przekonany, że gdy nawoływał, aby pójść za nim, nie chodziło mu o wyznawanie religii i czczenie dogmatów, lecz po prostu naśladowanie Go. Ale i tu ludzie źle pojęli samo znaczenie słowa " naśladowanie ".
Ludzie naśladując Jezusa, biorąc na siebie jego krzyż, uświadamiają sobie, że poprzez miłość i służbę Bogu znajdą zbawienie. Ale to największy fałsz wiary chrześcijańskiej, gdyż miłość do Boga nie wymaga cierpienia, ani niesienia na plecach krzyża, czy palenia na stosie lub zabijania po przez gilotynę.
To zwykły mord, który jest wyrazem własnej lub cudzej woli, cierpienie i ból po przez poświęcenie, jest wyimaginowanym substytutem miłości.

poniedziałek, 28 listopada 2011

GOD NO RELIGION - SCIENCE extra

Chciałbym nawiązać tutaj krótko do indoktrynacji, która ma miejsce w kościele z udziałem dzieci czy na lekcjach religii.

  Jeśli twoim dzieciom zdarzy się zrobić coś złego, oddzielaj czyn od jego sprawcy. Żeby dziecko mogło w dalszym ciągu czuć się dobrze, wyjaśnij mu, że zły czyn nie przesądza jeszcze o tym, iż dana osoba jest zła - Georgia Witkin, profesor psychiatrii jest przekonana o tym, by dawać dziecku poczucie, że jest " DOBRE " a nie złe, jak to ma miejsce w ryzach religii. W efekcie dziecko takie ma wysokie poczucie własnej wartości, o wiele lepiej znosi swoje małe stresy.

A dziecko ma stresujący żywot, bardziej od dorosłych. Beztroska to mit
.


Co ciekawsze...psycholog Gail Mathens na podstawie badań, doszedł do wniosku że ludzie tylko pewnych zawodów doznają szczególnego typu stresu, tak zwany " syndrom szarlatana ".

Jest to strach, że inni nas przejrzą i prawda wyjdzie na jaw. Wśród ankietowanych, doznających tego typu stresu są :


prawnicy, sędziowie, lekarzem, księża, pisarze.



MAJA STORCH - psychoanalityczka, psychoterapeuta.

Większość kobiet, pielęgnuje w sobie, w głębi duszy postać słabej dziewczynki, mogą na podstawie tego motywu zrozumieć, dlaczego w zetknięciu z silnym mężczyzną tak łatwo przyjmują rolę ofiary.
Idealnie obraz " ja-on " pasuje do relacji " ja-Bóg ", gdzie przyjęło się iż Bóg to rodzaj męski, powstaje więc relacja " córka-Ojciec ". Więc kobieta przyjmuje rolę ofiary, tak jak w relacjach " ja-rodzic " czy w związku małżeńskim.
Wiele z nich - z tych samych względów, co nasza dziewczynka bez rąk - uważa tę rolę za atrakcyjną. Ponieważ jednak drzemiąca w głębi ich duszy postać słabej dziewczynki jest zarazem postacią cienia silnej kobiety, osoby te nie zdają sobie z tego sprawy, są nieświadome też własnej gotowości do odgrywania tej roli. I właśnie fakt, że owa wewnętrzna słaba dziewczynka działa na płaszczyźnie nieświadomości, sprawia, że staje się tak bardzo niebezpieczna. ( Małgorzata ściślej mówiąc sugerowała że mi grozi choroba psychiczna )
Kieruje bowiem życiem kobiety potajemnie, bez jej wiedzy.
Właśnie dlatego, że cały dramat rozgrywa się na płaszczyźnie nieświadomości, nie może być kwestionowany ani kontrolowany.
        Drzemiąca gdzieś w głębi duszy słaba dziewczynka sprawia, że silne kobiety stale muszą stawić czoło niebezpieczeństwu podporządkowania się mężczyznom, czy tworom zrodzonym o charakterze religijnym rodzaju męskiego, traktowania stanowionych przez nich praw bardziej serio od własnych.
W swym świadomym nastawieniu są aktywne, wyemancypowane seksualnie i samodzielne, ale ich wewnętrzna postać cienia zachowuje się niczym dziewczynka bez rąk - bezradna i wydana na pastwę męskiej samowoli.

Autorka sugeruje drogę indywiduacji jako drogę wyzwolenia. 


Czy religia jest największą nauczycielką moralności, bez której pogrążylibyśmy się w nihilizmie i chaosie – zastanawia się Maciej, matematyk. – Na pewno nie. Wszystkie wyższe wartości można poznawać i praktykować poza instytucjami religijnymi. W imię religii popełniano wiele zbrodni.


[...] – Życie bez duchowości jest niezrozumiałe i jałowe – dorzuca Anna, programistka komputerowa. – Ona jest nierozerwalnie związana z istotą ludzką. Kościoły to wykorzystują i zamykają ludzi w murach świątyń i dogmatów.

Pragniemy pojąć, czym jest przyjaźń, miłość, cierpienie, śmierć i odpowiedzialność za swoje życie. Nie mamy żadnego guru czy mędrca. Każdy ma własną wewnętrzną busolę, która go prowadzi, oraz wsparcie pozostałych. Paweł, nasz przyjaciel, został wolontariuszem w hospicjum. Powiedział, że to niezwykłe przeżycie, które go porusza i oświeca. Nasza kultura patrzy na umieranie z przerażeniem i odrazą. Natomiast Paweł odkrywa wzruszenie, współczucie i opiekuńczość.

wtorek, 22 listopada 2011

" The Secret " Vs Psychiatric

 
 
" Jeśli trudno ci uwierzyć, że teraźniejszość może być czymś innym niż prostą powtórką z przeszłości, po prostu postaraj się zachowywać, jak gdyby tak miało być. W ten sposób stwarzasz sobie szansę na to, by zadziałało pozytywne, a nie negatywne samospełniające się proroctwo. Ty i otaczające cię osoby będziecie mieli okazję wypróbować nowych działań i reakcji. Możesz przyczynić się do realizacji tych celów, które wywołują największe obawy, po prostu oczekując pozytywnego efektu i działając zapobiegawczo, zanim jeszcze pojawią się problemy. " Georgia Witkin - profesor psychiatrii 
Niemal wszystkie nieszczęścia w życiu wynikają z fałszywego pojmowania tego, co nam się przytrafia. A zatem wielkim krokiem ku szczęściu jest głęboka znajomość ludzi i trzeźwa ocena wydarzeń.
 
Skoncentruj się na tych działaniach, które pozwolą ci odzyskać jak najlepszy stan emocjonalny. Sformułuj pozytywne oczekiwania na przyszłość, mają one tendencję do samospełniania się. - Georgia Witkin
 Jak widać wiedza psychiatryczna pokrywa się z wiedzą magiczną, jak to uważają inni. Każdy uważa, że magia to musi być bzdura, wciskanie kitu. Ale to jest tylko określenie stanu rzeczy, czysta interpretacja, przypinanie etykietki. Bo jak inaczej nazwać coś, " co dzieję się ", coś, co jest odzwierciedleniem naszych myśli, pragnień, marzeń...? Magią. Ludzie wierzą w horoskopy, medium, wróżki, religię...w coś co inni nam narzucają, bo wtedy nam łatwiej jest uwierzyć.
Łatwiej jest w coś uwierzyć, co jest kultywowane od długich lat, i podobno się sprawdza. Lecz ewolucja narzuca nam zmiany, ludzie nie lubią zmian, brak komfortu, poczucia bezpieczeństwa. 
Jeśli chcesz w coś wierzyć, ważne by służyło Tobie. Bo jeśli Ty masz służyć czemuś lub komuś i cierpieć...głupotą jest być w roli męczennika. Nie na tym polega życie, by hołdować w sobie holokaust każdej  komórki swojego ciała. Nie warto słuchać ludzi którym wpojono pełno pustych banałów, zablokowano im możliwość wyboru twardą wiedzą - poparciem rzetelnej Biblii.
Nic nie jest autentyczniejsze od głosu twojego serca, jeśli jesteś zagubiony, czujesz się dziwnie, nie szukaj na siłę ratunku w religii, chyba że jesteś pewien jej dobroczynnego działania. Religia nie jest jedyną drogą ku poznaniu siebie i całej tej prawdy jakiej szukasz,  (a poza tym jest omylna tak jak ludzie ) jest jedną z wielu, i to różnej jakości dla każdego człowieka.Porzucenie religii nie oznacza, że Ty się buntujesz, rzucasz wyzwanie Jezusowi czy odwracasz się od Buddy. Chcesz iść swoją drogą, lecz nadal kochasz tych wielkich nauczycieli, i za to ich kochasz, że idziesz swoją drogą, a obok Ciebie idzie Jezus. Zauważ że napisałem iż Jezus idzie obok Ciebie, a nie Ty za nim jak ślepy osioł. Nie daj się, i nie daj zagłuszyć głosu swego serca. Wierz w prawo przyciągania, w różowe elfy o pięknych piersiach, czy cokolwiek zachowując jednak zdrowy sceptycyzm. To się tyczy ateistów, religijnych, obłąkanych....ponieważ tak to działa niezależnie co jest twoją prawdą. 
Jeśli coś działa w twoim przypadku, bierz to...religię, prawo przyciągania, mechanikę kwantową, duchowość, horoskopy....twoja podświadomość akceptuje jedno, a odrzuca inne, lecz można ją programować. 
Ariwerdeczi

poniedziałek, 21 listopada 2011

LOVE --- ( przez czarno - biale okulary )

Miłość, motyle w brzuchu, namiętność, zafascynowanie, to fundują wszystkie romantyczne produkcje filmowe oraz poezja i przeróżne skomplikowane powieści tak bardzo lubiane przez Kobiety. Lecz to tylko substytut ludzkiego pragnienia, o którym jedni marzą, a drudzy to mają i szybko tracą, 

 gdyż wiedzą, że to o czym tu mowa, to  " stan zakochania " . Większość produkcji filmowych ( jeśli nie wszystkie ) oraz książki, mają przeważnie w swoich tytułach słowo " miłość ", i puenta zawiłej fabuły daje do myślenia  np. skłania do refleksji której wynikiem jest myśl " miłość jest najważniejsza " .

Dlatego że są tak wyidealizowane i narzucają iluzję miłości nad " stan zakochania ", kobiety oraz pewna część mężczyzn.... 
chętnie sięga po taką formułę, która wręcz nie pasuje do naszej prozaicznej realności. 

Mimo tego, że " mydlane opery " chętniej są oglądane przez Kobiety, które chętniej zapalają świece do kolacji, i są romantyczniejsze w swoich fantazjach, tak naprawdę do miłości podchodzą bardziej praktycznie, rozsądnie, natomiast do " stanu zakochania " podchodzą jak ślepy pod urwisko.

Według badań, które przeprowadziła Profesor Psychiatrii, Georgia Witkin, kobiety wcale nie przeżywają tragedii, ani nie popadają w depresję z powodu braku " wielkiej miłości "


Miłość, ta prawdziwa, która jest następnym etapem - poziomem - po tym jak mija " stan zakochania ", jest elementem więzi w relacji partnerskiej, gdzie nie ma już tej magii, lecz więcej prozy. Miłość to już nie tylko ekscytacja zaletami, ale i akceptacja wad 




    Psycholog społeczny Zick Rubin przez dwa lata prowadził badania, podczas których zapytał ponad tysiąc studentów college'u o to, czy byliby gotowi poślubić kogoś, kto posiada wszystkie pożądane przez nich cechy, ale kogo nie kochają. 
W sumie 76 % Kobiet powiedziała, że TAK, a 64 % mężczyzn, że NIE.
Czy to oznacza, że kobiety kłamią częściej mówiąc  " kocham cię " ? Niekoniecznie, część z nich nie rozróżnia " stanu zakochania " od miłości ", inna część w niepewności i zarazem w nadziei woli oznajmić rzekomą miłość, ale jest i taka część Kobiet, która rozróżnia miłość od romantycznych uniesień.

Dlatego, jak twierdzi Profesor Georgia Witkin, to kobiety są bardziej skłonne do zrywania bliskich, opartych na uczuciu związków. Przyczyną takich ich decyzji są potrzeba ; 
-  większego bezpieczeństwa
- głębszego zaufania i stałości 

A co z Kobietami które są zdradzane, opuszczane, krzywdzone przez facetów? Takie historie się zdarzają.
Lecz statystycznie to 90% mężczyzn spotkało się z porzuceniem przez kobiety. Kobiet porzuconych przez mężczyzn jest 61 %.

Czy to jest z mojej strony atak na kobiecą naturę? Skądże ! Kobiety, to największy cud natury....omijając zołzy, które są zagubionym piorunem Zeusa. 
Kobiety są ikoną inteligencji, tak niedoceniane przez mężczyzn, ignorowane, dyskryminowane. 
Jakiś facet z anarchicznymi poglądami zrobi pod górkę kobiecie, jeśli mu nie da, inny facet nie umyję zębów przed randką i jest zdziwiony że ona nie chce dać mu całusa, sądzi na domiar swego że pewnie jest brzydki i mało inteligentny, a wystarczy umyć zęby. Przytaczam ten wątek, ponieważ już spotkałem się z dziewczyną, która swojemu chłopakowi, gdy przychodziła, dawała miętówki. Ja domyśliłem się, że ona czuje ten swąd starych skarpet z ust, ale on myślał że ona dba o niego, troszczy się i słodko ssał swoje cukierki dalej nosząc się ze swoim zapachem. 

Dlatego to one częściej myślą czy też zerwać, czy pakować się dalej w swoje wyimaginowane oczekiwania, a być może w surowe realia. Moje przykłady dość banalne typu : nie mycie zębów, nie golenie pach, to tylko namiastka tego całego wiru myśli, znaków zapytania, jakie stawiają sobie Kobiety. 
Tu chodzi o poważniejsze sprawy, i jedynie co mogę poradzić facetom....albo zainteresujcie się swoimi Paniami bardziej, słuchajcie, obserwujcie, zamiast potem pytać siebie do końca życia, co zrobiliście źle.
Czasami można stracić swoją wielką miłość, tę jedyną kobietę....przez głupotę. 

poniedziałek, 7 listopada 2011

GOD NO RELIGION - SCIENCE

Wiara w Boga bez religii – wcale nie taka ślepa.


ANNA DODZIUKukończyła studia etnograficzne, psycholog i psychoterapeuta.

Pewien psycholog z małego miasteczka opowiadał mi, jak robił 6-latkom wiejskim tak zwany test dojrzałości szkolnej. Na jednym z obrazków był królik bez oka, dzieciaki miały odpowiedzieć na pytanie, czego mu brakuje.
Jakiś bystry maluch odpowiedział, że ten królik nie ma żarcia, więc śpi.
I oczywiście w teście dostał minus bo odpowiedź przewidziana przez miejskich autorów była inna.
Zawsze mi się przypomina ten królik bez oka i bez żarcia, kiedy zastanawiam się nad tym, jak oduczano nas od myślenia.
Ludzie swoje trudności i problemy spostrzegają jako wady czy skazy moralne.

JACEK SANTORSKI - Ukończył Wydział Psychologii UW. Doktoryzował się w 1985 roku

Prawdopodobnie potencjał ewolucji człowieka polega na rozwijaniu samoświadomości. Jeśli komuś tak się ułożyło, że żyje względnie dobrze – włączają się potrzeby, zaspokaja je.
Natomiast w pewnym okresie życia pojawia się pewien niewykorzystany potencjał, takiego bardzo czynnego wypytywania ” kim jestem? „, ” skąd się wziąłem? ” zastanawianie się o co tutaj chodzi, co jest prawdą, a co oszustwem, złudzeniem, dlaczego świat jest niesprawiedliwy.
[....]Mogę poradzić, żeby nie kupować na pniu zbyt tanich recept – religii, ideologii, sposobów na życie, które nie zostawia miejsca na wątpliwości.

KAREN HORNEYniemiecka psychoanalityk i psychiatra najbardziej popularna przedstawicielka koncepcji psychodynamicznych

Podważyła teorie Freuda, która jako pierwsza włożyła duży trud w psychoanalizę i rozwiniecie psychologii kobiet, zauważyła znaczący problem, ten sam, który zauważyli klasycy marksizmu, mianowicie że edukacja religijna jakiej poddawana jest kobieta w XX I XXI wieku, gasi w niej radość i czyni trupa .



Maria, 40-letnia lekarka, która porzuciła Kościół katolicki dwa lata temu, opowiada, że odnajduje prawdy, których nie potrafili jej przekazać żadni religijni pośrednicy, zaś zinstytucjonalizowana przynależność zaczęła wręcz przeszkadzać w duchowym rozwoju.

To mnie zbyt ograniczało i pętało. Raził mnie też protekcjonalny stosunek księży wobec kobiet. Musiałam zerwać te więzy, by poczuć swobodę i odkryć własną ścieżkę. To trudna i samotna droga. Ale jestem wolna i szczęśliwa mówi.

Maria uważa dominujący w Polsce model pobożności za anachroniczny i coraz bardziej skostniały. – Księża umieją tylko wybudować jeszcze jeden pozłacany kościół. Nic tam nie służy wewnętrznemu doskonaleniu. Wszystkim, i duchownym, i wiernym, wygodniej jest „adorować”, odklepać pacierze, zaliczyć niedzielną mszę i od czasu do czasu spowiedź. Oni nie są spragnieni przemiany. A ja – tak – mówi Maria. Szukam więc duchowych impulsów i podpowiedzi gdzie indziej. Znalazłam ożywczą perspektywę w nowym podejściu do spraw transcendentalnych.

Maria nazywa siebie duchową emigrantką. Inni określają swoją ścieżkę jako laicki mistycyzm. Zetknęłam się z grupą, która spotyka się systematycznie kilka razy w miesiącu – słuchają łagodnej muzyki, medytują, rozprawiają o przeczytanych książkach i duchowych przeżyciach. Kilka osób uprawia jogę. To trzydziestolatkowie, z zawodu informatycy, architekci, filologowie, pracownicy uczelni i korporacji. Zaprosili mnie niedawno do dyskusji.





czwartek, 3 listopada 2011

Medialna papka dla mózgogąbkaczy - " sondaże przedwyborcze "

Czas nadchodzących wyborów, zastanawiam się kogo wybrać...w sumie wiem na kogo chciałbym głosować. Lecz...załóżmy że partia polityczna, na którą chce głosować, jest świeża. No i inne partie polityczne wykorzystują swoją przewagę do wyśmiewania się z partii słabszych, to że słabszych, nie znaczy do bani.
W czym rzecz, media ukazują sondaże przedwyborcze. Jaki procent ludzi jest zdecydowanych na oddanie głosu i na jaką partię. To mnie dobija. Po co to? Jaki procent wiarygodności jest w tych sondażach? to nieistotne, lecz jaki to ma cel? 
Ja wiem jaki......






Albo głosujesz na tych, co według mediów mają największy procent poparcia, albo...rezygnujesz w ogóle z głosowania, gdyż wiesz, że nie masz wpływu na końcowy wynik wygranych i przegranych.


Media pokazują, że partia której Ty stawiasz sprzeciw, ma 30 % poparcia w sondażach przedwyborczych, a Twoja partia, na którą masz zamiar głosować ma jedynie 10 % poparcia. Myślę że odpuścisz sobie trud pójścia i zagłosowania...bo jakiż to ma sens? Media już zadecydowały za Ciebie prawda?

czwartek, 13 października 2011

" Dżin Madżik i przyjaciele z kosmosu " Konkurs DBajki

Pewnego razu, w dalekiej przestrzeni kosmicznej, wśród małych i większych planet, wśród nieruchomych małych i większych planet, wśród mknących z szybkością torped, kolorowych komet, które ciągną za sobą niezwykły ogon z pyłu gwiezdnego, spacerowała sobie cisza. Nie było jej widać, nigdy jej nie słychać, wiadomo jak ona jest, nic się nie dzieje. Cisza jest siostrą spokoju. Spokoju również nie widać, ani nie słychać, wiadomo tam gdzie jest spokuj, tam nic się nie dzieje.
Młodziutkie gwiazdki, które świecą w nocy na niebie, gwiazdeczki goniące się daleko w kosmosie, zmęczone często zabawą, cieszą się wszystkie gwiazdki nawet te rozbrykane, lubiące się bawić i wariować cieszą  się gdy słońce znika, i przestaje świecić, i gdy robi się ciemno. Bo gwiazdeczki dobrze wiedzą, że nadchodzi ciemność, i gdy nic nie widać wraz z nią pojawia się cisza i jej nie widoczny brat spokój. Wtedy jest cicho, spokojnie i bezpiecznie. A  gdy jest bezpiecznie, wszystkie lśniące gwiazdeczki śpią.
Głęboko w kosmosie, w oddali przy dużej, ogromnej wręcz planecie, którą otacza wokół tęcza wielu kolorów, widać mały punkcik, który zbliża się coraz bliżej i bliżej. Jest już coraz większy, zbliża się coraz szybciej i nabiera kształtu płaskiego dysku. Tak, to płaski statek kosmiczny, wokół niego świecą i migają kolorowe światełka. Cały statek kosmiczny mknie naprzód, zostawiając za sobą wszystkie gwiazdki i planety. Frunie przed siebie tak szybko, że mijające planety, przez małe okienka statku wydają się długimi promykami, jakby ktoś wyprostował kolorową tęczę.

W środku, w naszym pędzącym statku kosmicznym, widać w przodzie dwa fotele z wysokim oparciem. Nie widać kto za nimi siedzi. Dookoła statku, wszędzie są małe okienka, widać przez nie cały kosmos. Pełno tu migocących, mrugających kolorowych lampek, przycisków, że aż oczy się plączą gdy patrzy się na to wszystko. Statek kosmiczny w środku jest bardzo przestrzenny, koloru srebrnego. Nagle, ni stąd ni zowąd  gonią się dwa małe ufoludki. Jeden, chłopczyk, cały niebieski z dwoma czułkami na czubku głowy goni drugiego ufoludka, różowego, dziewczynkę z długimi, różowymi włosami. Ona też ma małe, śmieszne czułki na głowie.
Gonią się po całym statku, niebieski ufoludek jest wyraźnie niezadowolony, różowa dziewczynka uciekająca pod noskiem chichoce, usmiecha się i ma z tego dużą frajdę. Uciekając ogląda się za goniącym ją braciszkiem, i wytyka mu radośnie język.
Niebieski ufoludek o imieniu Czadu, z grymaszony i niezadowolony w końcu się zatrzymuje, nie goni już siostrzyczki, i głośno mówi :
- mamo! ona znów zabrała mi mojego miśka. Mamo powiedz jej coś! bo zabiorę jej misia, on jest przecież mój!

Różowa siostrzyczka także staje w miejscu zadowolona, odwraca się do braciszka z oddali śmiejąc się i trzymając przytulonego pluszowego misia, posyła niebieskiemu Czadu robiąc oczkami śmiesznego zeza i wytyka mu mu język. Widząc to Czadu, uśmiecha się szeroko, nie stojąc dłużej zaczyna gonić śmiejącą się głośno siostrzyczkę.
Z przodu statku, powoli zaczynają się obracać dwa duże fotele. To tam znajduje się całe centrum dowodzenia. Już widać, kto siedzi na fotelach. Dwa dorosłe ufoludki o imieniu Alfa i Omega. Alfa jest koloru niebieskiego, to tata dwóch małych goniących się ufoludków. Omega, to mama, koloru różowego.
- Czadu?odzywa się mama
Chłopiec zatrzymuje się, odwraca i patrzy na mamę :
- Czadu? czyj jest ten pluszowy miś, twój czy siostry?
- no mój i jej - odpowiada Czadu
- to kochajcie go po równo, tak samo, by ten miś nie uciekł od was, tylko dlatego, że się kłócicie. Miś tego nie znosi
W ten do Czadu podchodzi siostrzyczka, robi ukrytego zeza przed rodzicami do Czadu, i oddaje mu miśka.
- masz, trzymaj
- mamo! ona robi zeza i mnie rozśmiesza – odpowiada Czadu złośliwie uśmiechając się pod noskiem
- nieprawda - mówi wesoło siostrzyczka
Alfa, ojciec i sterownik statku spogląda na radar, potem obraca się do małych ufoludków i mówi :
- dzieci, szybko siadajcie na foteliki i zapnijcie pasy, zbliżamy się do planety ziemia, to awaryjne lądowanie!
Na środku statku, z podłogi wysuwają się w górę dwa małe srebrne foteliki. Czadu i jej siostra podbiegają do fotelików, siadają i zapinają pasy. W przodzie statku, widząc że dzieci już są na miejscu, mama i tata obracają się na fotelach w kierunku lotu, tata naciska gorączkowo kilka przycisków i razem z mamą zapina pasy.
Statek mknie ku błekitnej planecie zwanej ziemia. Przenika przez warstwy ziemskiej atmosfery, gdy spada w dół, wydając lekki i cichy świst, ze statku wystrzeliwuje nagle biała, trochę przeźroczysta poduszka, która okrywa cały statek. Wygląda jak mały płaski dysk w środku piłki. Stojąc na dole ziemi, patrząc w niebo widać lecącą niedużą przeźroczystą piłkę, mknącą w dół, jest coraz bliżej ziemi. Za spadającą okrągłą poduszką widać srebrną mgiełkę, bardzo to przypomina spadającą gwiazdę na niebie.
Alfa, ojciec ufoludków, bardzo dobrze wie, że poduszka ochraniająca statek zapewni bezpieczne i miękkie lądowanie na ziemi.
Są coraz bliżej, wygląda na to, że cała rodzinka ufoludków wyląduje na samym środku złocistej pustyni. Jest środek nocy, gwiazdy jasno świecą na niebie wraz z księżycem który szeroko się uśmiecha. Spadający statek ląduje na miękkim piasku pustyni, odbija się parę  razy jak plażowa piłka i w końcu zatrzymuje w miejscu. Z nadmuchanej poduszki uchodzi powietrze, wydając dźwięk ” psssssssss „, z podłogi wyjeżdżają trzy małe nóżki i statek równo osiada na piasku.
Otwierają się drzwiczki statku i wybiegają na zewnątrz schodkami w dół Czadu wraz z siostrzyczką.
- zobacz ile piaskumówi radośnie do siostry – wszędzie, tu i tam, i tam też – pokazuje paluszkiem na około - pełno piasku
- coś jak na innych planetachodpowiada siostrzyczka - wszędzie było dużo gwiezdnego pyłu
Czadu wraz z siostrą stoją niedaleko statku i z zachwytu podziwiają ogromną pustynię. Nie jest jednak zupełnie na niej pusto. Oprócz piasku, po lewej stronie widać dwa nieduże krzaki, podobne do drzew, ale mniejsze i bez liści. Trochę pagórków i wzniesień, a po prawej stronie kilka większych i mniejszych krzaków.
Czadu spogląda na siostrzyczkę i widzi że trzyma misia, którego przytula do siebie. Musiał o nim zapomnieć wysiadając po lądowaniu na ziemi. Są pierwszy raz na tej planecie. Czadu spogląda na niebo i wpada na pomysł, by odzyskać miśka. Udaje że widzi coś na niebie, wskazuje paluszkiem do góry i krzyczy do siostrzyczki:
-patrz!, tam….no tam! widzisz?
Siostrzyczka zaciekawiona szuka na niebie coś ciekawego, a Czadu wyrywa jej misia z rąk, tuli go teraz do siebie i z uśmiechem wytyka siostrze język.
- hakuna matata!śmieje się Czadu i siostrzyczka teraz zaczyna gonić rozbawionego Czadu po pustyni. W otwartych drzwiach statku kosmicznego staje Alfa :
- dzieci, tylko nie za daleko mówi głośno
- dobrze mamoodpowiada zasapana biegiem siostrzyczka
Gonią się tak jeszcze chwilę, Czadu jest trochę młodszy od siostrzyczki, lecz o wiele szybciej biega. Nagle zatrzymuje się za pagórkiem, tuż przy jednym krzaczku. Jest dość duży w porównaniu z małym Czadu. Krzak ten teraz wygląda jak duże drzewo po cwhili dobiega zasapana siostrzyczka i pyta :
- czemu gapisz się tak na ten krzak? Czadu? halo, tu ziemia!
Czadu nie patrzy jednak na duży krzak, dostrzega coś, czego siostra nie widzi. Staje jak wryta, zdziwiona gdy Czadu oddaje jej pluszowego misia. Po czym podchodzi bliżej krzaka, kuca tuż przy nim i dłonią odgarnia złocisty piasek.
- podejdź siostrzyczkoodpowiada po chwili Czaduwidzisz? co to jest?
Czadu trzyma niewielką ale też bardzo lekka starą lampę, chyba ze złota. Bo świeci się równie pięknie jak piasek na pustyni.
- to jakiś stary śmieciuch, wyrzuć ją Czadu
Patrzy na nią zdziwiony i mówi :
- widziałaś kiedyś by śmieci były ze złota? zobacz jaka zakurzona od piasku. Może piasek też jest ze złota?
Siostrzyczka zaczyna kulać się ze śmiechu.
- no co?pyta Czadu, po czym patrzy na lampę i zaczyna ją pocierać dłońmi, staje się czystsza, świeci się jasnym, złotym kolorem. Pociera ją tak chwilę, i rzuca na ziemię i krzyczy:
- patrz!
Z lampy wydostaje się złoty pył, który oświetla skrawek pustyni wokół Czadu i jej siostrzyczki. Oboje są zaskoczeni, a Czadu podskakuje w radości i klaszcze w dłonie.
- zaczarowania lampa! – krzyczy i śmieje się Czadu spoglądając na siostrzyczkęlampa Alladyna!
- przecież lampa Alladyna to stara bajka - odpowiada siostrzyczka
Czadu patrzy na złotą lampę z której wydobywa się niebieski, mały dżin, uśmiecha się serdecznie i wita :
- cześć! czy……czy mi się zdaje, czy ja widzę ufoludki?
- co w tym dziwnego? - pyta zezłoszczona siostrzyczka
- myślałem, że ufoludki istnieją tylko w bajkachodpowiada mały dżin
Czadu nie może wytrzymać i wybucha śmiechem, siostrzyczka pyta małego dżina :
- a dżin z lampy Alladyna? to nie bajka? jak masz na imię?
- Alladyn to dawna historia ale prawdziwa, a jego dżin to mój daleki krewny, do dziś jest bardzo sławny, to żywa legenda. Mam na imię Madżik
Czadu z uśmiechem patrzy na nowego przyjaciela i mówi :
- a jednak! a jednak to prawda, to nie bajka. Ja mam na imię Czadu, a ta różowa obok mnie to moja starsza siostra i nasz pluszowy miś. Madżik spogląda na pluszowego którego trzyma siostrzyczka i pyta :
- a czemu on nic nie mówi, tylko się uśmiecha?
Czadu spogląda na siostrzyczkę, a ona na niego, i oboje wybuchają smiechem.
- bo on jest pluszowy, to taka nasza pluszowa maskotka, bardzo go kochamyodpowiada siostrzyczka
Mały dżin wyraźnie jest zakłopotany i pyta :
- co w tym zabawnego?
- oj Madżik, to nasz przyjaciel, pluszowy miso, chroni nas i lubi jak go przytulamy
Madżik który unosił się w powietrzu, teraz powoli opada i siada na grzbiecie małej piaskowej wydmy.
- czemu jesteś smutny?pyta małego dżina siostrzyczka która szturcha łokciem braciszka
- no właśnie, co się stało? - dodaje Czadu
Madżik spogląda smutnymi oczami na małe zaciekawione wyraźnie ufoludki. Po czym patrzy na małego pluszowego misia, którego przytula teraz niebieski Czadu. Mały dżin czuje się bardzo samotny widząc jak mały miś jest czule przytulany przez ufoludki. Misio zdaje się być zadowolony, gdyż słodko się uśmiecha.Madżik podnosi smutne oczy na ufoludki i mówi :
- ja nie mam przyjaciół, z którymi mógłbym wszędzie chodzić, których mógłbym przytulać. Wasz miso jest szczęśliwy.
Po czym Czadu się odzywa, dając miśka małemu dżinowi.
- potrzymaj……no weź go na ręce - uśmiecha się Czadu
Madżik bierze od ufoludka miśka i również na jego buzi promienieje uśmiech, smutek znikł dżinowi z oczu.
- widzisz? – odpowiada Czadu - trzymasz naszego miśka, i nadal się uśmiecha, lubi ciebie
Madżik wznosi się w powietrze wraz z misiem i krzyczy radośnie :
- hurraaaa! mam przyjaciela….patrzy się na mnie i uśmiecha….juuuupiiiiiii
Małe ufoludki śmieją się głośno, podskakują radośnie klaszcząc w ręce, a mały dżin fruwa wokół nich tuląc i podrzucając zadowolonego pluszowego misia. Wszyscy się razem cieszą i tańczą jak na kolorowym balu.
- Madżik! – woła Czadu – ej!holaaa….czary mary, hakuna mata!
Dżin przestaje szaleć w powietrzu i zatrzymuje się w powietrzu, patrząc nieruchomo na ufoludki.
- tak?
- słuchaj Madżik, jesteś dżinem tak? - pyta Czadu
- nooo…tak
- spełniasz życzenia? no wiesz….abrakadabra..szmeges teges
Madżik podfruwa bliżej ufoludków, bardzo dumny i zadowolony wiedząc że spełni za chwilę życzenie. Siostrzyczka spogląda na Czadu podejrzliwie, widzi że znów coś knuje ten mały psikus.
- bliżej, podfruń bliżej Madżik - odpowiada Czadu i szepce coś do ucha rozbawionemu małemu dżinowi. Po czym odfruwa trochę do tyłu, a Czadu z uśmiechem na buzi, powoli zaciera ręce.
W jednej chwili, nagle mały dżin zaczyna się kręcić w kółko, kolorowe światło rozpryskuje się na około i ……:
- niech się stanie!!! - mówi Madżik
Czadu spogląda na siostrzyczkę, robi wielkie zdziwione oczy i wybucha śmiechem kulając się na piasku. Toczy się to w lewo, to w prawo machając rączkami i nóżkami, śmiejąc się głośno i bez przerwy, spoglądając na siostrzyczkę, którą dżin zamienił w….żabę. Czadu wstaje na nogi trzymając się za brzuszek, który boli już go od śmiechu, a żabka podskakując na piasku kumka wyraźnie niezadowolona. Czadu wyjmuje z kieszeni aparat, i robi siostrzyczce zdjęcie.
- Madżik?
- tak przyjacielu?mały dżin domyśla się i nie czekając na odpowiedź ufoludka odczarowuje zaklęcie i żabka znów przemienia się w siostrzyczkę.
- ty mały…- chcąc już gonić Czadu zezłoszczona siostrzyczka spogląda szybko na Madżika, który szeroko się uśmiecha.
- mały dżinie….ja też mam życzenie - odpowiada siostrzyczka
Madżik podfruwa do siostrzyczki, która szepce mu coś do ucha. Tym razem dżin zaśmiał się głośno, a Czadu widząc to wpada w zakłopotanie, już nie jest mu tak do śmiechu widząc jak siostrzyczka jest wyjątkowo rozpromieniona i chichoce pod noskiem.
Madżik powtarza rytuał, wznosi sie wysoko, kręci wokół siebie jak szalony młynek, światło koloru tęczy rozpryskuje na boki i ……
- niech się stanie !!! – mówi dżin
Chwila ciszy rozbrzmiewa po pustyni, po czym…..
- iiiooooo iiiiiioooooo iiiioooo iiioooo
Siostrzyczka teraz wybucha śmiechem patrząc na braciszka przemienionego w osiołka. Dżin również nie mógł już powstrzymać się od śmiechu. Siostrzyczka natomiast podnosi z piasku aparat, i pstryka kilka zdjęć małemu osiołkowi. Po czym siostrzyczka kiwa na znak Madżikowi, a ten pstryka palcami i mały osiołek zamienia się z powrotem w ufoludka Czadu.
- ale śmieszne…aaaaaleee śmiesznemówi Czadu, który po chwili również się śmieje, patrząc na zrobione zdjęcia. Teraz wszyscy się śmieją razem, bo wiedzą że przyjaciele nie śmieją się z siebie, ale dlatego że razem się bawią.
Nagle słychać dziwny cichy  dźwiek ” pip, pip, pipipip ” To zegarek małego Czadu.

- oj siostrzyczko, rodzice nas wzywają. Chyba naprawili już nasz statek
- masz rację, jasno już się robi
To prawda, noc powoli znika z nieba, a na horyzoncie widać wschodzące słoneczko, a promienie jeszcze słabe i blade nadaje złocistego koloru pustyni.
Czadu stawia na kamieniu aparat, po czym z dżinem Madżikiem i siostrzyczką robią sobie przyjacielskie zdjęcia.
- jesteśmy przyjaciółmi od terazmówi Czadu do dżina - będziemy o tobie pamiętać mały czarodzieju, na znak naszej przyjaźni dajemy ci naszego misia. On także jest twoim przyjacielem, dbaj o niego, tul i kochaj. A będzie Ciebie strzegł i chronił.
- ojeeeejjj - wzdycha mały ucieszony dżin
- tak przyjacielu – mówi siostrzyczka - my tu jeszcze wrócimy
Wszyscy tulą się do siebie na pożegnanie i gdy Czadu odchodzi ze siostrzyczką, mały dżin krzyczy :
- poczekajcie! stop!
Czadu się odwraca wraz z siostrzyczką, a dżin podfruwa i wręcza ufoludkom po muszelce.
- a co to? - pyta siostrzyczka
Madżik uśmiecha się i tłumaczy :
- to są muszelki, mają po jednym życzeniu. Najpierw pomyślcie życzenie, zamknijcie oczy, przyłóżcie muszelkę do serduszka po czym powiedzcie cicho ” niech się stanie „i zaklęcie zadziała. Tylko dobrze się zastanówcie nad życzeniem, bo muszelki nie mają mocy odwrócenia zaklęcia.
- dzięki przyjacielu - odpowiada Czadu
Dżin wznosi się w powietrze, oddalając się od biegnących do statku siostrzyczki i Czadu. Oglądają się jeszcze za siebie na chwilę, i z uśmiechem machają sobie na pożegnanie.

KONIEC

" Negatyw "


Wiele opinii ludzkich, niczym kajdany,
zadaje Twojemu sercu niezliczone rany.
Przywiązany do cudzych wyobrażeń,
rezygnujesz w potoku łez ze swoich marzeń.
Dla czyjegoś dobra, dla spokoju, dla suchego oka,
w rozmazanym tuszu, czarna łza po policzku spływa,
smak goryczy w ustach powoli zabija,
umiera Twoja wolna wola.

Strach,  serce na strzępy rozrywa,
wiarę w głęboki mrok porywa.
Widzisz, wolisz gdy się nie mylisz,
w niepewności jak przy grze w kości,
co masz do stracenia?
Żadnej ludzkiej dłoni, na dnie we własnej niedoli,
drabinę miesiącami starasz się zbudować,
szczebel wiary, pewności czy wiedzy?

Tykaniem zegara, wskazówka niecierpliwości,
może oczekiwanie czy potęga miłości?
W cokolwiek wierzysz, czy chcesz uwierzyć,
nie pytaj nikogo, czy to prawda klarowna.
Nie szukaj uparcie kryształowego potwierdzenia,
to tak naprawdę podstępna mgła zwątpienia,
to atak do stłumionego głosu zranionego serca.

Nie szukaj mędrca czy też przewodnika,
gdy krzyżujesz drogi,
oddajesz światło swojemu przeciwnikowi.
Rewers – awers, nie losuj, szczęście w życiu?
To nie loteria, ani ruletka,
to wyimaginowana, żałosna marionetka,
to przypięta cudzymi kłamstwami plastikowa etykietka.

Autor: Ja



GOD NO RELIGION - refleksja

Religia vs Duchowość
Religia….doktryna chrześcijańska ( czyt. m.in. katolicyzm ) sprawia, że ludzie zaczęli wierzyć, iż ich natura jest z gruntu zła, nikczemna, że to coś, co trzeba ujarzmić, stłamsić.
Na tym polega rezultat religii – tłamsić – tak naprawdę boską, doskonałą naturę duszy człowieka.
To jest jeden z nakazów teologii doktryny chrześcijańskiej, okazywać zachowanie ” normalne „, które jednak nie jest naturalne.
Być naturalnym znaczyło być grzesznym, podstępnie złym. To obłuda i szachowany fałsz.
Nie jest to jedyny naturalny składnik ludzkiej istoty, który został tak powszechnie stłamszony przez religię katolicką, czy jakąkolwiek do siebie podobną teologię doktryny chrześcijańskiej.
Zdławiona została skłonność mówienia prawdy – i tu nie ma żadnej w tym hipokryzji.
Zdławione zostało to, co najszczytniejsze, najdonioślejsze, chociaż każda komórka ludzkiego ciała gotowa jest eksplodować z zachwytu, nad tym, Kim jest człowiek.
Ludzie żarliwie religijni, boją się, że jeśli ulegną tym naturalnym odruchom ( czyt. pokusom ) zaszkodzą sobie, i innym.
Na tym, polega ich cierpiennictwo, hołdowanie w sobie strachu, przed gniewem bożym i diabłem.
Ich pierwotną myślą i jednocześnie zgubą na ścieżce rozwoju duchowego, jest myśl potwierdzająca ich w przekonaniu, że ludzka rasa jest zła.
Wydaje im się, że narodzili się w grzechu i zło jest im pisane, że jedynym ratunkiem może być wyłącznie służenie Bogu w roli męczennika, i zabieganie w Chrystusie o zbawienie.
To jest ich zdaniem najdonioślejsza decyzja, jaką podjęli względem siebie.
Nie chcąc przyznać, że pomylili się, zadali sobie mnóstwo trudu, aby przekonać samych siebie o słuszności tej decyzji. Ich życie dowiodło im, że mają co do tego rację, więc uczynili z tego mit własnej kultury.
To jest prosta droga do miłości ” warunkowej ” w kontaktach międzyludzkich. 
     
 
Jak możemy obrazić Boga, takiego Boga w jakiego wierzą ludzie
Jak może mieć to takie znaczenie, że uznałby to za tak poważną sytuację, by skazywać nas na wieczne męki? To dziwaczne pomysły. Ale najwidoczniej mają wielki wpływ na ludzkie lęki, kompleksy, i ograniczenia, skutkiem czego religia może tak skutecznie grać, celowo lub nie, na naszych kompleksach. Ludzie tacy jak Ty i ja czy on/ona, bardzo łatwo się podporządkowują, kiedy są straszeni, jakimiś kosmicznymi wyrokami wiecznego potępienia. 
Psychiatria się nie myli nigdy, opiera się na analizie i logice. 
Ludzie stworzyli ideologię Boga  osądzającego, karzącego, obserwującego, rozkazującego . Kiedy znajdujesz się na takiej ścieżce, całkowicie zbaczasz ze ścieżki duchowej ewolucji i rozwoju. 


Wielką pokusą dla ludzi, którzy nie chcą się rozwijać, ale chcą wielkiego rodzica w niebie, który się nimi opiekuje, jest proszenie Jezusa żeby zrobił to za nich . Jeśli tylko zaufam Jezusowi, odkupi wszystkie moje grzechy, zaopiekuje się mną, i wszystko będzie dobrze. Ale Jezus nie zbawi mnie, nie znajdzie za mnie pracy, ani się za mnie nie urodzi. 

Tu o czym mówimy, mówimy w kategoriach ewolucji i rozwoju duszy