ANNA DODZIUKukończyła studia etnograficzne, psycholog i psychoterapeuta.

Pewien psycholog z małego miasteczka opowiadał mi, jak robił 6-latkom wiejskim tak zwany test dojrzałości szkolnej. Na jednym z obrazków był królik bez oka, dzieciaki miały odpowiedzieć na pytanie, czego mu brakuje.
Jakiś bystry maluch odpowiedział, że ten królik nie ma żarcia, więc śpi.
I oczywiście w teście dostał minus bo odpowiedź przewidziana przez miejskich autorów była inna.
Zawsze mi się przypomina ten królik bez oka i bez żarcia, kiedy zastanawiam się nad tym, jak oduczano nas od myślenia.
Ludzie swoje trudności i problemy spostrzegają jako wady czy skazy moralne.

JACEK SANTORSKI - Ukończył Wydział Psychologii UW. Doktoryzował się w 1985 roku

Prawdopodobnie potencjał ewolucji człowieka polega na rozwijaniu samoświadomości. Jeśli komuś tak się ułożyło, że żyje względnie dobrze – włączają się potrzeby, zaspokaja je.
Natomiast w pewnym okresie życia pojawia się pewien niewykorzystany potencjał, takiego bardzo czynnego wypytywania ” kim jestem? „, ” skąd się wziąłem? ” zastanawianie się o co tutaj chodzi, co jest prawdą, a co oszustwem, złudzeniem, dlaczego świat jest niesprawiedliwy.
[....]Mogę poradzić, żeby nie kupować na pniu zbyt tanich recept – religii, ideologii, sposobów na życie, które nie zostawia miejsca na wątpliwości.

KAREN HORNEYniemiecka psychoanalityk i psychiatra najbardziej popularna przedstawicielka koncepcji psychodynamicznych

Podważyła teorie Freuda, która jako pierwsza włożyła duży trud w psychoanalizę i rozwiniecie psychologii kobiet, zauważyła znaczący problem, ten sam, który zauważyli klasycy marksizmu, mianowicie że edukacja religijna jakiej poddawana jest kobieta w XX I XXI wieku, gasi w niej radość i czyni trupa .



Maria, 40-letnia lekarka, która porzuciła Kościół katolicki dwa lata temu, opowiada, że odnajduje prawdy, których nie potrafili jej przekazać żadni religijni pośrednicy, zaś zinstytucjonalizowana przynależność zaczęła wręcz przeszkadzać w duchowym rozwoju.

To mnie zbyt ograniczało i pętało. Raził mnie też protekcjonalny stosunek księży wobec kobiet. Musiałam zerwać te więzy, by poczuć swobodę i odkryć własną ścieżkę. To trudna i samotna droga. Ale jestem wolna i szczęśliwa mówi.

Maria uważa dominujący w Polsce model pobożności za anachroniczny i coraz bardziej skostniały. – Księża umieją tylko wybudować jeszcze jeden pozłacany kościół. Nic tam nie służy wewnętrznemu doskonaleniu. Wszystkim, i duchownym, i wiernym, wygodniej jest „adorować”, odklepać pacierze, zaliczyć niedzielną mszę i od czasu do czasu spowiedź. Oni nie są spragnieni przemiany. A ja – tak – mówi Maria. Szukam więc duchowych impulsów i podpowiedzi gdzie indziej. Znalazłam ożywczą perspektywę w nowym podejściu do spraw transcendentalnych.

Maria nazywa siebie duchową emigrantką. Inni określają swoją ścieżkę jako laicki mistycyzm. Zetknęłam się z grupą, która spotyka się systematycznie kilka razy w miesiącu – słuchają łagodnej muzyki, medytują, rozprawiają o przeczytanych książkach i duchowych przeżyciach. Kilka osób uprawia jogę. To trzydziestolatkowie, z zawodu informatycy, architekci, filologowie, pracownicy uczelni i korporacji. Zaprosili mnie niedawno do dyskusji.