Szukaj na tym blogu

czwartek, 29 marca 2012

" Niekończąca się powieść..."

Z miłą chęcią przedstawiam wiersz mojego autorstwa, który i tak ludzie nie będą czytać :)

  • W mroku moja dusza się bruzga,
srebrna łza na diamentowym niebie,
gdy samotność do mych drzwi nieustannie puka.
Otwieram niechętnie, a jej tam nie ma.
Wracam do pokoju, i już tam siedzi.
Uświadamiam to sobie, gdy za oknem słyszę radosny śmiech dzieci.
  • Czym jest ten mrok?
Delikatna cisza się stłukła.
Gdy o północy zabrzmiało wycie wilka,
charakteryzuje antagonistyczny sposób bycia.
Jak spadający owoc, teraz który leży i gnije,
tak pytam siebie, kiedy moje pragnienie serce Boga owinie.
  • Melancholia wroga i sroga, gdy stoję, a przede mną jest droga.
Smak cytryny na moich ustach wyczuwam,
gdy jakiś szept w lesie rozbrzmiewa - " przeżyłeś, dlatego że zbłądziłeś. "
Na tym polega ta komedia. Lecz w pryzmacie przygnębienia
jest to walka o honor i powstaje z tego powszedni horror,
gdy widzę swoje odbicie w rwącym strumieniu.
Życie jest dla wielu niemiłe, ale nie w moim imieniu.
  • Moje życie to książka, prolog, rozdziały, lecz to białe, czyste kartki.
Autor nie spisanej powieści, który ciągle zagląda do spisu treści.
Jaka może być historia, gdy w tłumie się rozglądam i nie widzę nikogo.
W oddechu pustyni, zwykła fatamorgana,
gdy z pragnienia widzę tylko złudzenia.
  • Jeśli pojmujesz, proszę, w ciszy jedna minuta,
a mnie tym uradujesz.
To koniec, wiatr wertuje stronnicami mojej książki.
Aż w końcu ją zamyka, rozumiesz?