Szukaj na tym blogu

wtorek, 27 grudnia 2011

Innowacja w Braku kreatywnosci - reklama perfum - SHITT Copywriterów

 



Rzadko spotyka się reklamę drogich perfum, która mogłaby namówić właśnie do tego, by kupić perfum tej marki, a nie innej.

Co należałoby zrobić, by perfum danej marki mógł być w uznaniu widza odbierającego przekaz medialny, za number ONE?

Otóż nic.

Idąc do dobrej perfumerii, czy ktoś kieruje się reklamą? Czy wybierając markę danego zapachu sugerujesz się ceną? Chyba tak, właśnie to cena ma wpływ na świadomy wybór klienta. W drugiej kolejności to cena.
Więc, jakie ma znaczenie reklama? Często wkurza, więc kojarzona jest z emocjami. Wkurza, bo jest emitowana w przerwach, w czasie gdy oglądamy film, nasz ulubiony film.
Wkurza czasami również dlatego, że jest emitowana dość często. Widzisz tę reklamę po raz setny pod koniec tygodnia, i przeklinasz nie zarząd TV ( który doszedł do wniosku dość frasobliwego, iż częsta emisja programuje podświadomość odbiorcy ). Ale przeklinasz tego, kto wymyślił tę reklamę.

Małe porównanie :

planujesz urlop w wakacje w Łebie, czy w trójmieście...oglądasz pogodę, a pogodynka przekonuje, że pogoda w tygodniu ( akurat zaplanowany na Twój urlop ) będzie wymarzona tak...więc masz pewność. Jedziesz, jesteś na miejscu, i na drugi dzień...pada, pada przez cały Twój urlop!
Więc nie wychodzisz z kurortu

i kogo przeklinasz? Pogodynkę, ducha winnemu, która wcale nie ma żadnych kwalifikacji, do tego, by przewidywać pogodę.

Wyzwanie dla kreatywnego, by stworzyć dobrą reklamę, jest spore. Ale nie niemożliwe. Więc moje " nic " jest myśleniem a raczej jego brakiem pewnych kreatywnych.

Reklamy perfum są do

a właściwie to kreatywni.

Perfumy działają na zmysły i to jest niekwestionowane, lecz nie można pokazywać tego ludziom w reklamach! To przekaz skazany na porażkę.
ZAPACH > ZMYSŁY
REKLAMA > EMOCJE

Reklama ma nas skusić, gdy wchodzisz do perfumerii, w głowie umysł podświadomy podsyła Tobie reklamę, która Ciebie zaintrygowała. Czy widząc reklamę, w której facet wychodzi z budynku, schodzi po schodach mijając rzesze pięknych panien, czujesz że możesz to mieć w realiach? Czy twoje powodzenie zależy od zapachu? Czy może od ubioru, pewności siebie, czy masz to konkretnie gdzieś?
Prawdopodobnie ta reklama nie skieruje nikogo w pierwszej kolejności, w markecie czy perfumerii, do półki z marką tych perfum, które reklamował jakiś żenujący facet, który mrużył oczy jak przy orgazmie.

Już czuje się gejem
STOP tej głupocie, braku kreatywności totalnej. I pomyśleć, że copywriterzy tego kalibru, zarabiają w ogóle jakieś dolce.
Reklama ma działać przy Twoim wyborze,
wchodzisz do perfumerii, i utożsamiasz się z marką danych perfum, a raczej z reklamą którą widziałeś. Potem cena, aż w końcu na samym, zapach. Mam gdzieś, czy za moim zapachem będzie piszczał wianuszek pięknych female. Dobrze wiesz, że możesz mieć każdą pannę pachnąc nawet proszkiem do prania.

Więc reklama ma powodować, byś utożsamiał się z tym zapachem.





Przykład mojego scenariusza :

Kamera pokazuje sportowy mały samolot w locie ponad chmurami, w samolocie drzwi otwarte, a w nich stoi mężczyzna. Włosy mu się jeżą na głowie, to wyczyn ekstremalny przecież. Czyli odwaga, męskość, prawdziwa JAZDA W CHMURACH. I w końcu facet ten skacze w dół, nie otwierając swojego spadochronu od razu...kamera pokazuje w zbliżeniu jak włosy mu się jeżą na ramionach, źrenice powiększają, adrenalina płynie w żyłach i wali wprost do serca z mózgu ( to również pokazuje animacja ) tak jak w reklamach oleju silnikowego....
...i cała scena w chmurach przechodzi to ekskluzywnej restauracji lub/albo do zwykłego baru, by klient nawet biedny mógł się utożsamić z tym zapachem i uzbierać po przez ciułanie kasy, na ten zapach, właśnie tej marki.
Przy stoliku siedzi dama, i czeka na faceta, który wchodzi właśnie drzwiami do baru. Mija jedną pannę w drzwiach. Jego zapach uderza w jej nozdrza, i jeżą się na niej włosy.
Facet siada przy stoliku, bar zamienia się w ekskluzywną restaurację, ona się uśmiecha i w ułamku sekundy uderza w nią ten zapach. Źrenice jej powiększają się, ( animacja pokazuje jak jej mózg produkuje 100% adrenaliny, która płynie tętnicami/czy żyłami wprost do jej serca, kamera pokazuje jak włoski jej jeżą się na przedramieniu jednym.

Krótko mówiąc, poczuła totalne " extreme " męskiej natury, bo takoż pokazuje ta reklama. Jej ciało reaguje tak, jak podczas seksu, lecz tego ma się domyślić odbiorca. Pole do budowania scen konkretnych zapachów jest nieograniczone, nie musi to być sport, może być komedia, mocna scena w roli mężczyzny, łagodna w roli kobiety - i tu również w scenie damskiego zapachu można wykorzystać sport, charakter kobiety, urok, czułość, spontaniczność, szaleństwo, twórczość, pasję, i zupełnie wyeliminować z reklamy gołe dupy, typowy seksizm, nie eliminując jednak seksapilu do końca, a wyciągając na wierzch kobiecość...powtarzam, kobiecość, a nie przedmiotowość.

OBNAŻONA SEKSUALNOŚĆ > w > kobiecy urok, czar > > nieobnażony seksapil >>! klasa ( nada kobiecie klasę )


To co ukryte, kręci!! Więc wykorzystajmy niewidoczne do zbudowania reklamy damskich marek perfum. Jeśli kobieta ma gołe nogi, mini prawie do samej dupy, to jej zapach sprawi, że facet " dojdzie " już po 3 minutach w swoich portkach. Lecz ten zapach ma sprawić, by ten facet miał " dojść " po 1 minucie !!!
Bynajmniej tak ma myśleć kobieta przy wyborze marki perfum, z którą się utożsami po reklamie. Interpretacja kobiety jest takowa, skoro facet może dojść " w niej " tak szybko, to i dojdzie do niej najszybciej, łamiąc sobie nogi w dyskotece, gdy ta minie go w tłumie, a ten zdezorientowany będzie szukał...a jego kompasem będzie jej zapach.
teraz rozumiesz ?? ;)
 

piątek, 23 grudnia 2011

-" Szukaj aż znajdziesz "- Prawda i Fałsz ( psychoanaliza wiary Chrześcijańskiej )



Zacznę szybko i bez ceregieli, na pierwszy plan kościół.





Kościół obstaje przy tej śmiesznej idei piekła i nieba. Do nieba idziesz, gdy jesteś dobry, ludzie wierzą w pewne dogmaty i tak dalej. Do piekła natomiast, jeśli nie wykonałeś tego, co ludzie uważają za słuszne. Doprawdy, gdy się to przeanalizuje, nic się w tym nie klei.
Ludzie związani z kościołem mają ograniczone umysły..., 

..i nie można się z nimi wznieść ponad pewien punkt. Wydaje im się, że zjedli wszystkie rozumy. Uważają, że jeśli przeczyta się biblię od deski do deski, to już ma się całą wiedzę w małym palcu. Poza tym nie potrafią zaakceptować niczego innego, nie mówiąc już o tym, że, choć wszyscy twierdzą, iż przyjmują słowa zawarte w biblii, to tylko niewielu ją czytuje.
W biblii....   

...oczywiście jest wiele prawdy, wiele dobroci, choćby w prostych naukach Jezusa. Rzecz w tym, że chrześcijanie starają się zawęzić wszystko, próbują z prostych prawd Jezusa wyciągnąć wiele skomplikowanych przesłanek.Od wieków starają się zaciemnić je tak bardzo, że przestają one mieć cokolwiek wspólnego z Jezusem.
Czytanie biblii nosi w sobie zbyt dużo ryzyko, jest pewien rozdźwięk między prawdą a fikcją, którą dopisał sobie kościół, mając w tym swe własne cele. Kościół chce iść własną drogą . A jeśli ktoś zawierzy kościołowi i przyjmie jego naukę, to stwarza sobie pewne ograniczenia i może zapomnieć o jakimkolwiek rozwoju umysłu czy duszy.

Gdzie nie zdają sobie sprawy z tego, iż wiele rzeczy, w które wierzą ortodoksyjni chrześcijanie, w gruncie rzeczy nie istnieje. Człowiek ma skłonności do gmatwania sprawy. Głosy chrześcijan opowiadają, że różne odłamy chrześcijaństwa muszą się nauczyć, iż ich pogląd na Chrystusa nie jest prawdziwszy niż wyobraźnia rywali. Czy chrześcijaństwo stoi bliżej prawdy niż islam, hinduizm, buddyzm i inne religie na ziemi? Czy istnieje prawda uniwersalna?


We wszystkich organizacjach religijnych, znalazły sobie przystań dobre i szczere dusze.
Na nieszczęście jednak wiele tych istot potrafi wyobrazić sobie prawdę tylko w ograniczonym zakresie. Przyjmują tylko to, o czym są przekonane od dawna. Dla ortodoksyjnych chrześcijan boskie objawienia są zamkniętym rozdziałem. Ich wiedza została objawiona tylko im, i nikomu więcej. Nie zdają sobie sobie sprawy, że wielkich proroków spotkać można w każdym czasie. Ich religie dają im, w ograniczonym zakresie, rodzaj spokoju.
Ich pierwsza lekcja uczy, że należy zapomnieć o swoim " ja ", rozdawać miłość, a ona na pewno wróci. Ludzie ci pragną tkwić w swych przekonaniach.
Chyba można powiedzieć, że żyją w ignorancji. A ignorancja jet ślepotą. 
Nadchodzi nowa era - new age...

 Taaa....

A na serio, nadchodzi jednak czas, gdy każda istota ludzka zaczyna pragnąć szerszej wiedzy. Rozumie się przez to, że rozwój duchowy i umysłowy wykracza poza religijne poglądy. Jedni myślą, że to bunt przeciwko Bogu, czy popadanie w skrajny ateizm - nic z tych rzeczy, nie będziemy się skupiać na fanaberiach ani niewierzących, ani religijnych, nawiasem mówiąc mam na myśli drogę indywiduacji.
Czym jest proces indywiduacji? To rozwój psychiczny, to musi wykraczać poza daną religię, poza kościół.

Ten z kolei zarzuca ludziom rozwijającym się, konkurowanie z Bogiem, nienawiść do kościoła, uważa że ludzie odchodzący od kościoła a nawet chrześcijaństwa są zagubieni, wciąż szukający sensu życia - który można znaleźć de facto zdaniem kościoła w naukach Chrystusa. I ok, Chrystus to jedno, a religia to drugie, i wcale nie trzeba chlipać w kościele przy tych smętnych pieśniach, które hipnotyzują ludzkie i słabe umysły. Nie trzeba podzielać teologii i poddawać się demagogii kościoła, jakbyśmy sami nie wiedzieli co dla nas najlepsze. 
Egoizm kościoła nie zna granic, głosząc iż Chrystus zbawił cały świat. Kościół katolicki odrzuca hinduizm, buddyzm itd., ignorując innych światowych nauczycieli np. Buddę, który nikogo nie zbawił, a wręcz nawoływał by wyzwalać się z cierpienia.

Jezusa zaś zajmował tylko duch, przezwyciężenie ciała, poddawanie się wszystkiemu, poświęcanie wszystkiego, co konieczne, gdyż rzeczy materialne nie prowadzą do Boga, ( Ale są od Boga ) tylko ludzie skupiają się nie na tym co trzeba. I tak Jezus pojawił się po śmierci, dał ludziom świadectwo i założył religię, lecz nie przyszedł po to, by zakładać religię, którą świat wyznaje nadal.
 Gdyby nie zmartwychwstał, nie byłoby wiary chrześcijańskiej. Jestem przekonany, że gdy nawoływał, aby pójść za nim, nie chodziło mu o wyznawanie religii i czczenie dogmatów, lecz po prostu naśladowanie Go. Ale i tu ludzie źle pojęli samo znaczenie słowa " naśladowanie ".
Ludzie naśladując Jezusa, biorąc na siebie jego krzyż, uświadamiają sobie, że poprzez miłość i służbę Bogu znajdą zbawienie. Ale to największy fałsz wiary chrześcijańskiej, gdyż miłość do Boga nie wymaga cierpienia, ani niesienia na plecach krzyża, czy palenia na stosie lub zabijania po przez gilotynę.
To zwykły mord, który jest wyrazem własnej lub cudzej woli, cierpienie i ból po przez poświęcenie, jest wyimaginowanym substytutem miłości.