- Dwa światy, dzielisz mrugnięciem oka.
Stop klatka w chwili zmęczenia,
i już w drugim świecie szalejesz tak bez wytchnienia.
W snach nie raz widzę to samo,
ludzi wpisanych prozaiczny obłok.
Apatyczny los każdej marionetki,
lecz co mnie zadziwia, to moje uczucia bez etykietki.
- Wszystko to samo, a jednak inne, wiem tylko tyle
co to znaczy harmonijne, wplecione w tak zwane życie szczęśliwe.
Tak mi się wydaje, lecz to nazbyt nieuczciwe,
bym mógł to przedstawić w rzucie adekwatnym,
gdy wychodzi prymitywne.
- To tak, jak wkraczasz do bańki swoich pragnień,
inna planeta, czy nie ten wymiar, może to minuta oświecenia,
a może szare komórki gniecie mi dinozaur.
Z boku na bok, zmiana pozycji, sekunda świadomego przebudzenia,
oczy rejestrują niechętnie obraz,
jak pędzlem maźnięte, niezbyt kolorowy bohomaz.
- Uczucie to jest wyższe niż miłość i Himalaje,
przez pare chwil może czuje to ten, kto na głodzie,
teraz sobie w żyłe daje.
To nie orgazm ani ekstaza, lecz zaspokojenie
czegoś w chwili konania.
Koka Kabana i wielkie kokosy, błękitna laguna,
palmy i małpa, która natrętnie ciągnie mnie za włosy.
Hakuna banana, czyjaś mama i nie mój tata,
mówią mi zastrzel nie swojego brata.
- Morał jest taki, chwila przebudzenia,
oczy powoli zamykam, rzęsy się splatają,
rosa westchnienia, puenta tworzy już inne bajki.
Link przekierowujący na mój kreatywny Blog
http://sitdown-andlisten.blogspot.com/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz