Pewnego razu, w dalekiej przestrzeni kosmicznej, wśród małych i większych planet, wśród nieruchomych małych i większych planet, wśród mknących z szybkością torped, kolorowych komet, które ciągną za sobą niezwykły ogon z pyłu gwiezdnego, spacerowała sobie cisza. Nie było jej widać, nigdy jej nie słychać, wiadomo jak ona jest, nic się nie dzieje. Cisza jest siostrą spokoju. Spokoju również nie widać, ani nie słychać, wiadomo tam gdzie jest spokuj, tam nic się nie dzieje.
Młodziutkie gwiazdki, które świecą w nocy na niebie, gwiazdeczki goniące się daleko w kosmosie, zmęczone często zabawą, cieszą się wszystkie gwiazdki nawet te rozbrykane, lubiące się bawić i wariować cieszą się gdy słońce znika, i przestaje świecić, i gdy robi się ciemno. Bo gwiazdeczki dobrze wiedzą, że nadchodzi ciemność, i gdy nic nie widać wraz z nią pojawia się cisza i jej nie widoczny brat spokój. Wtedy jest cicho, spokojnie i bezpiecznie. A gdy jest bezpiecznie, wszystkie lśniące gwiazdeczki śpią.
Głęboko w kosmosie, w oddali przy dużej, ogromnej wręcz planecie, którą otacza wokół tęcza wielu kolorów, widać mały punkcik, który zbliża się coraz bliżej i bliżej. Jest już coraz większy, zbliża się coraz szybciej i nabiera kształtu płaskiego dysku. Tak, to płaski statek kosmiczny, wokół niego świecą i migają kolorowe światełka. Cały statek kosmiczny mknie naprzód, zostawiając za sobą wszystkie gwiazdki i planety. Frunie przed siebie tak szybko, że mijające planety, przez małe okienka statku wydają się długimi promykami, jakby ktoś wyprostował kolorową tęczę.
W środku, w naszym pędzącym statku kosmicznym, widać w przodzie dwa fotele z wysokim oparciem. Nie widać kto za nimi siedzi. Dookoła statku, wszędzie są małe okienka, widać przez nie cały kosmos. Pełno tu migocących, mrugających kolorowych lampek, przycisków, że aż oczy się plączą gdy patrzy się na to wszystko. Statek kosmiczny w środku jest bardzo przestrzenny, koloru srebrnego. Nagle, ni stąd ni zowąd gonią się dwa małe ufoludki. Jeden, chłopczyk, cały niebieski z dwoma czułkami na czubku głowy goni drugiego ufoludka, różowego, dziewczynkę z długimi, różowymi włosami. Ona też ma małe, śmieszne czułki na głowie.
Gonią się po całym statku, niebieski ufoludek jest wyraźnie niezadowolony, różowa dziewczynka uciekająca pod noskiem chichoce, usmiecha się i ma z tego dużą frajdę. Uciekając ogląda się za goniącym ją braciszkiem, i wytyka mu radośnie język.
Niebieski ufoludek o imieniu Czadu, z grymaszony i niezadowolony w końcu się zatrzymuje, nie goni już siostrzyczki, i głośno mówi :
- mamo! ona znów zabrała mi mojego miśka. Mamo powiedz jej coś! bo zabiorę jej misia, on jest przecież mój!
Różowa siostrzyczka także staje w miejscu zadowolona, odwraca się do braciszka z oddali śmiejąc się i trzymając przytulonego pluszowego misia, posyła niebieskiemu Czadu robiąc oczkami śmiesznego zeza i wytyka mu mu język. Widząc to Czadu, uśmiecha się szeroko, nie stojąc dłużej zaczyna gonić śmiejącą się głośno siostrzyczkę.
Z przodu statku, powoli zaczynają się obracać dwa duże fotele. To tam znajduje się całe centrum dowodzenia. Już widać, kto siedzi na fotelach. Dwa dorosłe ufoludki o imieniu Alfa i Omega. Alfa jest koloru niebieskiego, to tata dwóch małych goniących się ufoludków. Omega, to mama, koloru różowego.
- Czadu? – odzywa się mamaChłopiec zatrzymuje się, odwraca i patrzy na mamę :
- Czadu? czyj jest ten pluszowy miś, twój czy siostry?- no mój i jej - odpowiada Czadu
- to kochajcie go po równo, tak samo, by ten miś nie uciekł od was, tylko dlatego, że się kłócicie. Miś tego nie znosi
W ten do Czadu podchodzi siostrzyczka, robi ukrytego zeza przed rodzicami do Czadu, i oddaje mu miśka.
- masz, trzymaj- mamo! ona robi zeza i mnie rozśmiesza – odpowiada Czadu złośliwie uśmiechając się pod noskiem
- nieprawda - mówi wesoło siostrzyczkaAlfa, ojciec i sterownik statku spogląda na radar, potem obraca się do małych ufoludków i mówi :
- dzieci, szybko siadajcie na foteliki i zapnijcie pasy, zbliżamy się do planety ziemia, to awaryjne lądowanie!Na środku statku, z podłogi wysuwają się w górę dwa małe srebrne foteliki. Czadu i jej siostra podbiegają do fotelików, siadają i zapinają pasy. W przodzie statku, widząc że dzieci już są na miejscu, mama i tata obracają się na fotelach w kierunku lotu, tata naciska gorączkowo kilka przycisków i razem z mamą zapina pasy.
Statek mknie ku błekitnej planecie zwanej ziemia. Przenika przez warstwy ziemskiej atmosfery, gdy spada w dół, wydając lekki i cichy świst, ze statku wystrzeliwuje nagle biała, trochę przeźroczysta poduszka, która okrywa cały statek. Wygląda jak mały płaski dysk w środku piłki. Stojąc na dole ziemi, patrząc w niebo widać lecącą niedużą przeźroczystą piłkę, mknącą w dół, jest coraz bliżej ziemi. Za spadającą okrągłą poduszką widać srebrną mgiełkę, bardzo to przypomina spadającą gwiazdę na niebie.
Alfa, ojciec ufoludków, bardzo dobrze wie, że poduszka ochraniająca statek zapewni bezpieczne i miękkie lądowanie na ziemi.
Są coraz bliżej, wygląda na to, że cała rodzinka ufoludków wyląduje na samym środku złocistej pustyni. Jest środek nocy, gwiazdy jasno świecą na niebie wraz z księżycem który szeroko się uśmiecha. Spadający statek ląduje na miękkim piasku pustyni, odbija się parę razy jak plażowa piłka i w końcu zatrzymuje w miejscu. Z nadmuchanej poduszki uchodzi powietrze, wydając dźwięk ” psssssssss „, z podłogi wyjeżdżają trzy małe nóżki i statek równo osiada na piasku.
Otwierają się drzwiczki statku i wybiegają na zewnątrz schodkami w dół Czadu wraz z siostrzyczką.
- zobacz ile piasku – mówi radośnie do siostry – wszędzie, tu i tam, i tam też – pokazuje paluszkiem na około - pełno piasku- coś jak na innych planetach – odpowiada siostrzyczka - wszędzie było dużo gwiezdnego pyłu
Czadu wraz z siostrą stoją niedaleko statku i z zachwytu podziwiają ogromną pustynię. Nie jest jednak zupełnie na niej pusto. Oprócz piasku, po lewej stronie widać dwa nieduże krzaki, podobne do drzew, ale mniejsze i bez liści. Trochę pagórków i wzniesień, a po prawej stronie kilka większych i mniejszych krzaków.
Czadu spogląda na siostrzyczkę i widzi że trzyma misia, którego przytula do siebie. Musiał o nim zapomnieć wysiadając po lądowaniu na ziemi. Są pierwszy raz na tej planecie. Czadu spogląda na niebo i wpada na pomysł, by odzyskać miśka. Udaje że widzi coś na niebie, wskazuje paluszkiem do góry i krzyczy do siostrzyczki:
-patrz!, tam….no tam! widzisz?
Siostrzyczka zaciekawiona szuka na niebie coś ciekawego, a Czadu wyrywa jej misia z rąk, tuli go teraz do siebie i z uśmiechem wytyka siostrze język.
- hakuna matata! – śmieje się Czadu i siostrzyczka teraz zaczyna gonić rozbawionego Czadu po pustyni. W otwartych drzwiach statku kosmicznego staje Alfa :- dzieci, tylko nie za daleko – mówi głośno
- dobrze mamo – odpowiada zasapana biegiem siostrzyczka
Gonią się tak jeszcze chwilę, Czadu jest trochę młodszy od siostrzyczki, lecz o wiele szybciej biega. Nagle zatrzymuje się za pagórkiem, tuż przy jednym krzaczku. Jest dość duży w porównaniu z małym Czadu. Krzak ten teraz wygląda jak duże drzewo po cwhili dobiega zasapana siostrzyczka i pyta :
- czemu gapisz się tak na ten krzak? Czadu? halo, tu ziemia!Czadu nie patrzy jednak na duży krzak, dostrzega coś, czego siostra nie widzi. Staje jak wryta, zdziwiona gdy Czadu oddaje jej pluszowego misia. Po czym podchodzi bliżej krzaka, kuca tuż przy nim i dłonią odgarnia złocisty piasek.
- podejdź siostrzyczko – odpowiada po chwili Czadu – widzisz? co to jest?Czadu trzyma niewielką ale też bardzo lekka starą lampę, chyba ze złota. Bo świeci się równie pięknie jak piasek na pustyni.
- to jakiś stary śmieciuch, wyrzuć ją CzaduPatrzy na nią zdziwiony i mówi :
- widziałaś kiedyś by śmieci były ze złota? zobacz jaka zakurzona od piasku. Może piasek też jest ze złota?Siostrzyczka zaczyna kulać się ze śmiechu.
- no co? – pyta Czadu, po czym patrzy na lampę i zaczyna ją pocierać dłońmi, staje się czystsza, świeci się jasnym, złotym kolorem. Pociera ją tak chwilę, i rzuca na ziemię i krzyczy:- patrz!
Z lampy wydostaje się złoty pył, który oświetla skrawek pustyni wokół Czadu i jej siostrzyczki. Oboje są zaskoczeni, a Czadu podskakuje w radości i klaszcze w dłonie.- zaczarowania lampa! – krzyczy i śmieje się Czadu spoglądając na siostrzyczkę – lampa Alladyna!
- przecież lampa Alladyna to stara bajka - odpowiada siostrzyczka
Czadu patrzy na złotą lampę z której wydobywa się niebieski, mały dżin, uśmiecha się serdecznie i wita :
- cześć! czy……czy mi się zdaje, czy ja widzę ufoludki?
- co w tym dziwnego? - pyta zezłoszczona siostrzyczka
- myślałem, że ufoludki istnieją tylko w bajkach – odpowiada mały dżin
Czadu nie może wytrzymać i wybucha śmiechem, siostrzyczka pyta małego dżina :
- a dżin z lampy Alladyna? to nie bajka? jak masz na imię?
- Alladyn to dawna historia ale prawdziwa, a jego dżin to mój daleki krewny, do dziś jest bardzo sławny, to żywa legenda. Mam na imię Madżik
Czadu z uśmiechem patrzy na nowego przyjaciela i mówi :
- a jednak! a jednak to prawda, to nie bajka. Ja mam na imię Czadu, a ta różowa obok mnie to moja starsza siostra i nasz pluszowy miś. Madżik spogląda na pluszowego którego trzyma siostrzyczka i pyta :
- a czemu on nic nie mówi, tylko się uśmiecha?
Czadu spogląda na siostrzyczkę, a ona na niego, i oboje wybuchają smiechem.
- bo on jest pluszowy, to taka nasza pluszowa maskotka, bardzo go kochamy – odpowiada siostrzyczka
Mały dżin wyraźnie jest zakłopotany i pyta :
- co w tym zabawnego?
- oj Madżik, to nasz przyjaciel, pluszowy miso, chroni nas i lubi jak go przytulamy
Madżik który unosił się w powietrzu, teraz powoli opada i siada na grzbiecie małej piaskowej wydmy.
- czemu jesteś smutny? – pyta małego dżina siostrzyczka która szturcha łokciem braciszka
- no właśnie, co się stało? - dodaje Czadu
Madżik spogląda smutnymi oczami na małe zaciekawione wyraźnie ufoludki. Po czym patrzy na małego pluszowego misia, którego przytula teraz niebieski Czadu. Mały dżin czuje się bardzo samotny widząc jak mały miś jest czule przytulany przez ufoludki. Misio zdaje się być zadowolony, gdyż słodko się uśmiecha.Madżik podnosi smutne oczy na ufoludki i mówi :
- ja nie mam przyjaciół, z którymi mógłbym wszędzie chodzić, których mógłbym przytulać. Wasz miso jest szczęśliwy.
Po czym Czadu się odzywa, dając miśka małemu dżinowi.
- potrzymaj……no weź go na ręce - uśmiecha się Czadu
Madżik bierze od ufoludka miśka i również na jego buzi promienieje uśmiech, smutek znikł dżinowi z oczu.
- widzisz? – odpowiada Czadu - trzymasz naszego miśka, i nadal się uśmiecha, lubi ciebie
Madżik wznosi się w powietrze wraz z misiem i krzyczy radośnie :
- hurraaaa! mam przyjaciela….patrzy się na mnie i uśmiecha….juuuupiiiiiii
Małe ufoludki śmieją się głośno, podskakują radośnie klaszcząc w ręce, a mały dżin fruwa wokół nich tuląc i podrzucając zadowolonego pluszowego misia. Wszyscy się razem cieszą i tańczą jak na kolorowym balu.
- Madżik! – woła Czadu – ej!holaaa….czary mary, hakuna mata!
Dżin przestaje szaleć w powietrzu i zatrzymuje się w powietrzu, patrząc nieruchomo na ufoludki.
- tak?
- słuchaj Madżik, jesteś dżinem tak? - pyta Czadu
- nooo…tak
- spełniasz życzenia? no wiesz….abrakadabra..szmeges teges
Madżik podfruwa bliżej ufoludków, bardzo dumny i zadowolony wiedząc że spełni za chwilę życzenie. Siostrzyczka spogląda na Czadu podejrzliwie, widzi że znów coś knuje ten mały psikus.
- bliżej, podfruń bliżej Madżik - odpowiada Czadu i szepce coś do ucha rozbawionemu małemu dżinowi. Po czym odfruwa trochę do tyłu, a Czadu z uśmiechem na buzi, powoli zaciera ręce.
W jednej chwili, nagle mały dżin zaczyna się kręcić w kółko, kolorowe światło rozpryskuje się na około i ……:
- niech się stanie!!! - mówi Madżik
Czadu spogląda na siostrzyczkę, robi wielkie zdziwione oczy i wybucha śmiechem kulając się na piasku. Toczy się to w lewo, to w prawo machając rączkami i nóżkami, śmiejąc się głośno i bez przerwy, spoglądając na siostrzyczkę, którą dżin zamienił w….żabę. Czadu wstaje na nogi trzymając się za brzuszek, który boli już go od śmiechu, a żabka podskakując na piasku kumka wyraźnie niezadowolona. Czadu wyjmuje z kieszeni aparat, i robi siostrzyczce zdjęcie.
- Madżik?
- tak przyjacielu? – mały dżin domyśla się i nie czekając na odpowiedź ufoludka odczarowuje zaklęcie i żabka znów przemienia się w siostrzyczkę.
- ty mały…- chcąc już gonić Czadu zezłoszczona siostrzyczka spogląda szybko na Madżika, który szeroko się uśmiecha.
- mały dżinie….ja też mam życzenie - odpowiada siostrzyczka
Madżik podfruwa do siostrzyczki, która szepce mu coś do ucha. Tym razem dżin zaśmiał się głośno, a Czadu widząc to wpada w zakłopotanie, już nie jest mu tak do śmiechu widząc jak siostrzyczka jest wyjątkowo rozpromieniona i chichoce pod noskiem.
Madżik powtarza rytuał, wznosi sie wysoko, kręci wokół siebie jak szalony młynek, światło koloru tęczy rozpryskuje na boki i ……
- niech się stanie !!! – mówi dżin
Chwila ciszy rozbrzmiewa po pustyni, po czym…..
- iiiooooo iiiiiioooooo iiiioooo iiioooo
Siostrzyczka teraz wybucha śmiechem patrząc na braciszka przemienionego w osiołka. Dżin również nie mógł już powstrzymać się od śmiechu. Siostrzyczka natomiast podnosi z piasku aparat, i pstryka kilka zdjęć małemu osiołkowi. Po czym siostrzyczka kiwa na znak Madżikowi, a ten pstryka palcami i mały osiołek zamienia się z powrotem w ufoludka Czadu.
- ale śmieszne…aaaaaleee śmieszne – mówi Czadu, który po chwili również się śmieje, patrząc na zrobione zdjęcia. Teraz wszyscy się śmieją razem, bo wiedzą że przyjaciele nie śmieją się z siebie, ale dlatego że razem się bawią.
Nagle słychać dziwny cichy dźwiek ” pip, pip, pipipip ” To zegarek małego Czadu.
- oj siostrzyczko, rodzice nas wzywają. Chyba naprawili już nasz statek
- masz rację, jasno już się robi
To prawda, noc powoli znika z nieba, a na horyzoncie widać wschodzące słoneczko, a promienie jeszcze słabe i blade nadaje złocistego koloru pustyni.
Czadu stawia na kamieniu aparat, po czym z dżinem Madżikiem i siostrzyczką robią sobie przyjacielskie zdjęcia.
- jesteśmy przyjaciółmi od teraz – mówi Czadu do dżina - będziemy o tobie pamiętać mały czarodzieju, na znak naszej przyjaźni dajemy ci naszego misia. On także jest twoim przyjacielem, dbaj o niego, tul i kochaj. A będzie Ciebie strzegł i chronił.
- ojeeeejjj - wzdycha mały ucieszony dżin
- tak przyjacielu – mówi siostrzyczka - my tu jeszcze wrócimy
Wszyscy tulą się do siebie na pożegnanie i gdy Czadu odchodzi ze siostrzyczką, mały dżin krzyczy :
- poczekajcie! stop!
Czadu się odwraca wraz z siostrzyczką, a dżin podfruwa i wręcza ufoludkom po muszelce.
- a co to? - pyta siostrzyczka
Madżik uśmiecha się i tłumaczy :
- to są muszelki, mają po jednym życzeniu. Najpierw pomyślcie życzenie, zamknijcie oczy, przyłóżcie muszelkę do serduszka po czym powiedzcie cicho ” niech się stanie „i zaklęcie zadziała. Tylko dobrze się zastanówcie nad życzeniem, bo muszelki nie mają mocy odwrócenia zaklęcia.
- dzięki przyjacielu - odpowiada Czadu
Dżin wznosi się w powietrze, oddalając się od biegnących do statku siostrzyczki i Czadu. Oglądają się jeszcze za siebie na chwilę, i z uśmiechem machają sobie na pożegnanie.
KONIEC
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz