Wiele opinii ludzkich, niczym kajdany,
zadaje Twojemu sercu niezliczone rany.
Przywiązany do cudzych wyobrażeń,
rezygnujesz w potoku łez ze swoich marzeń.
Dla czyjegoś dobra, dla spokoju, dla suchego oka,
w rozmazanym tuszu, czarna łza po policzku spływa,
smak goryczy w ustach powoli zabija,
umiera Twoja wolna wola.

Strach,  serce na strzępy rozrywa,
wiarę w głęboki mrok porywa.
Widzisz, wolisz gdy się nie mylisz,
w niepewności jak przy grze w kości,
co masz do stracenia?
Żadnej ludzkiej dłoni, na dnie we własnej niedoli,
drabinę miesiącami starasz się zbudować,
szczebel wiary, pewności czy wiedzy?

Tykaniem zegara, wskazówka niecierpliwości,
może oczekiwanie czy potęga miłości?
W cokolwiek wierzysz, czy chcesz uwierzyć,
nie pytaj nikogo, czy to prawda klarowna.
Nie szukaj uparcie kryształowego potwierdzenia,
to tak naprawdę podstępna mgła zwątpienia,
to atak do stłumionego głosu zranionego serca.

Nie szukaj mędrca czy też przewodnika,
gdy krzyżujesz drogi,
oddajesz światło swojemu przeciwnikowi.
Rewers – awers, nie losuj, szczęście w życiu?
To nie loteria, ani ruletka,
to wyimaginowana, żałosna marionetka,
to przypięta cudzymi kłamstwami plastikowa etykietka.

Autor: Ja